Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,​Andrzej Waśko,
16.04.2014 15:56

Gorączka sobotniej nocy

Kiedy w wypadku samochodowym ginie siedmioro nastolatków, jak to miało miejsce w sobotnią noc koło Chełmna, to trzeba zapytać, jaki my, dorośli, mamy stosunek do naszych dzieci? Od la

Kiedy w wypadku samochodowym ginie siedmioro nastolatków, jak to miało miejsce w sobotnią noc koło Chełmna, to trzeba zapytać, jaki my, dorośli, mamy stosunek do naszych dzieci? Od lat istnieje w Polsce masowe przyzwolenie rodziców i władz, by nastolatki nie wracały do domu na noc, bawiąc się bez dozoru w towarzystwie rówieśników. Pozwalamy dzieciom wychodzić na noc, bo przecież inne dzieci też wychodzą, a nasze nie chcą być gorsze. Inne piją, więc niech i nasze piją, żeby nie były gorsze. Potem taki młody człowiek wsiada do cudzego samochodu, potajemnie, z kolegą bez prawa jazdy, żeby nie być gorszym. Rodzice też nie chcą być gorsi, bo „zabrania się zabraniać”. System wychowawczy i państwo są zbyt represywne tam, gdzie powinny być liberalne, a zbyt liberalne tam, gdzie powinny być surowe. Z jednej strony wpędza się młodzież w wyścig szczurów, a w laboratorium wojny z kibolami testuje państwo policyjne, z drugiej – hoduje się społeczeństwo permisywne, które mówi chłopcom i dziewczętom: „róbta, co chceta”. Dlatego gorączka sobotniej nocy trwa i zbiera krwawe żniwo, jak w Chełmnie i w setkach podobnych tragedii. Nasze postrzeganie spraw wychowania i bezpieczeństwa jest zaburzone.
 

NAJNOWSZE