Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Anna Fotyga,
16.01.2014 13:39

Tworzy historie zwycięski lud

Wiersz Władysława Broniewskiego o Stalinie, którego fragment przytoczyłam w tytule, świetnie oddaje rzeczywistość polityczną, A.D. 2014, Polskę po sześciu latach rządów ekipy Tuska.

Wiersz Władysława Broniewskiego o Stalinie, którego fragment przytoczyłam w tytule, świetnie oddaje rzeczywistość polityczną, A.D. 2014, Polskę po sześciu latach rządów ekipy Tuska. Oto świeżo zrekonstruowana pani premier Elżbieta Bieńkowska. Od miesiąca media głównego nurtu bębnią, że mamy do czynienia z wyjątkową osobą. Nic konkretnego, ale tak ogólnie -genialna! W dodatku potrafi kląć jak szewc, to niezbity dowód cech przywódczych!

 Że odstąpiła od realizacji  polityki przeciwpowodziowej, że jest co najmniej współodpowiedzialna  za bankructwa polskich drogowców,  nie  należy przypominać. Teza o jej zaletach merytorycznych  została powtórzona tak często, że nie jest w dobrym tonie kwestionowanie jej prawdziwości. Najważniejsze,  że w swoje kompetencje uwierzyła sama pani premier. W udzielonym  „Gazecie Wyborczej" wywiadzie przekonywała, że nie ma w sobie nic z polityka, a chwilę później ruszyła z  szarżą  na Jarosława Kaczyńskiego.  Co mu zarzuciła?

Ogłosiła, że były premier nie ma pojęcia, o czym mówi, gdy wypowiada się o polityce rozwoju regionalnego. Skąd wiemy, że tak jest w rzeczywistości? Jest na to dowód „od autorytetu", słowo pani premier Bieńkowskiej. A skoro ten „autorytet" wcześniej zaręczył, że nie jest politykiem, to szarża musiała być prowadzona z pozycji merytorycznych. Jakie to proste! Tworzy historię zwycięski lud.
 
Przeanalizujmy tę sytuację
Kłamstwo w polityce nie jest zjawiskiem nowym. W przypadku Elżbiety Bieńkowskiej mamy jednak do czynienia z wyjątkowo nikczemną manipulacją. Nie przypominam sobie sprawy, której premier Jarosław Kaczyński poświęcał więcej uwagi, strategicznej myśli, niż rozwojowi Polski, dokonaniu przez Polaków prawdziwego skoku cywilizacyjnego, z pełnym wykorzystaniem funduszy unijnych. Co kilkanaście dni zbierał się zespół ministrów rządu, którzy mieli w jakiejś części swoich kompetencji tę dziedzinę. Zawsze byli obecni Grażyna Gęsicka, ówczesna minister rozwoju regionalnego i Przemysław Gosiewski, wicepremier. Niemal zawsze obradowaliśmy jednak pod kierownictwem samego premiera. Wbrew insynuacjom polityk-celebrytki, znał zagadnienie w najdrobniejszych szczegółach.
 
Przykład II
Janusz Lewandowski jest politykiem  funkcjonującym  na polskiej scenie w bardzo niejednoznaczny sposób. Pięć lat temu został członkiem Komisji Europejskiej. Jego teka, czy jak to się mówi w Brukseli, „portfolio", obejmuje sprawy budżetu UE, na których zna się, jak na polityka nowego państwa członkowskiego, nieźle.

Wydawać by się mogło, że to świetne podstawy do spokojnego, skutecznego pełnienia niewątpliwie prestiżowej funkcji. Polska opinia publiczna oczekuje jednak nieformalnego promowania polskich spraw. W przypadku komisarza jest to zadanie trudne, ponieważ reguły UE nakazują mu reprezentowanie całej Wspólnoty. Janusz Lewandowski angażuje się co prawda w sprawy krajowe, robi to jednak partykularnie, utożsamiając dobro Polski z władzą Platformy Obywatelskiej. I tej swojej osobistej inklinacji politycznej nadaje w dodatku niejako  stempel   bezstronności osoby z zewnątrz, komisarza UE.

Koledzy z PO nieba by mu przychylili, tworząc warunki w Sejmie, Senacie i w mediach do promowania stanowiska Komisji Europejskiej nie tylko w sprawach finansowych, czym się zajmuje, ale wszystkich dotyczących naszego członkostwa w UE. Bo działacze PO to w większości federaliści, przyjmują pogłębianie integracji  z entuzjazmem, nie dostrzegają żadnych zagrożeń.

Jako członek Komisji do Spraw UE Sejmu bywam świadkiem tych prezentacji. Pamiętam spotkanie 22 lutego 2013 roku, podczas którego m.in. dyskutowano  o nowych wieloletnich ramach finansowych UE. Europoseł PiS Janusz Wojciechowski, jedyny Polak w Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego, były prezes NIK, kompetentnie krytykował założenia finansowe Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020, wskazując zagrożenia dla polskich interesów.

Ze zdumieniem słuchałam skierowanych do niego słów komisarza Lewandowskiego, które przytaczam za stenogramem z obrad Komisji SUE: „To jest kompletnie irracjonalne, bo cały ten budżet jest skonstruowany na zasadzie sprawiedliwości, zwanej nierównością. Ta nierówność jest solidarnością z najuboższymi.  Jest nierówność dopłat bezpośrednich. Jak ktoś marzy sobie o pełniejszej konwergencji, żeby Niemcy stracili więcej niż 20 procent i jeszcze dopłacali do tego budżetu, no to proszę bardzo jechać do Berlina i przekonać ich. Ja się tego nie podejmuje."

Wypowiadał je dość głośno, z emfazą, która sprawiała wrażenie nieco teatralnej. Zdałam sobie sprawę, że znajdowaliśmy się w sali umożliwiającej  bieżące odsłuchiwanie. Wiedzieliśmy, że słuchają nas przedstawiciele obcych placówek dyplomatycznych. Jego słowa nie były kierowane do nas. Byłam przekonana, że grał o  swoją przyszłą pozycję w UE.

Kilka dni temu udzielił wywiadu tygodnikowi „Polska the Times", nie udawał już w nim bezstronności. Walczył o wynik PO w wyborach do Europarlamentu.  Takie zachowanie komisarza, zgodnie z regułami Unii Europejskiej, jest naganne. Europejskie elity przymykają jednak oczy na uchybienie, byle wspomóc wygodny, jak określa prasa niemiecka, „niekłopotliwy" układ władzy w Polsce. Wspierają polityków, którzy rozumieją dużych, ważnych graczy. To nic, że Janusz Lewandowski nigdy nie miał do czynienia z polityką zagraniczną. W wywiadzie obszernie wypowiada się na ten temat, atakuje Prawo i Sprawiedliwość, bezmyślnie przytaczając argumenty, które były wynikiem zewnętrznych gier medialno - operacyjnych i które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Jeżeli  jednak Janusz Lewandowski zamierza na serio zająć się polityką zagraniczną, radzę mu dostrzec jej dynamiczne, zmienne realia.  Obiegowe argumenty, które robiły wdrażanie siedem-osiem lat temu, są nieaktualne. Świat się bardzo zmienia i trzeba za nim nadążać. Niezmienna pozostaje konieczność afirmowania polskich interesów.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane