Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wanda Zwinogrodzka,
14.12.2013 15:22

Jeśli stracimy ruiny…

Objawy destrukcji w obrębie naszej kultury najwyraźniej widzą ludzie sędziwi, zachowujący pamięć ładu, który porządkował ich życie, zanim zniszczył go wojenny i powojenny chaos XX w.

Objawy destrukcji w obrębie naszej kultury najwyraźniej widzą ludzie sędziwi, zachowujący pamięć ładu, który porządkował ich życie, zanim zniszczył go wojenny i powojenny chaos XX w. Warto wsłuchać się w ich głos przestrogi, pełen niepokoju i złych przeczuć.

Żyjemy w epoce schyłkowej – twierdzi Jarosław Marek Rymkiewicz w opublikowanej niedawno na łamach „Do Rzeczy” rozmowie z Joanną Lichocką. Jest przekonany, że nadciąga „ogromny, tektoniczny wybuch”, który zmieni oblicze naszego kontynentu. „To będzie rozpad Unii Europejskiej oraz całkowita zmiana konfiguracji politycznej i etnicznej w Europie. Na gruzach królestwa Karola Wielkiego, Fryderyka Barbarossy i Hitlera, na gruzach cywilizacji europejskiej, między Dnieprem a Tamizą, między Stambułem a Reykjavikiem, plemiona, które przeżyją, ufundują sobie jakąś nową cywilizację”. Można by tę wizję uznać za osobistą ekstrawagancję poety, ale w swoich obawach nie jest on odosobniony.

Piekło XX wieku

Podobny katastroficzny obraz nakreśliła Anna Pawełczyńska w przejmującym tekście pt. „Requiem dla Ojczyzny”, napisanym w ostatnim roku ubiegłego stulecia. „Kiedy już będzie po wszystkim, kiedy świat wróci do pierwotnego chaosu, rozsadzony przez kataklizm, egoizm, pychę i głupotę, może gdzieś zostanie skrawek ziemi. Tę ziemię kiedyś Stwórca zazieleni. […] Zacznie się na nowo wszystko, co jest warunkiem trwania i rozwoju. Znów powstanie miłość, rodzina, ojczyzna i ojcowizna. Odróżni się dobro od zła, nadając życiu cel i sens”.

„Requiem dla Ojczyzny” kończy wydane przed ośmiu laty rodzinne wspomnienie Pawełczyńskiej pt. „Koniec kresowego świata”. W tym tomie opisała ów „ginący świat kultury” kierowany szacunkiem dla tradycji i wolą kontynuacji dzieła przodków, które to zasady współczesność odrzuciła: „Ulegają rozkładowi warstwy czasu, w które kiedyś sumowała się ludzka twórczość, dążenia, działania i doświadczenia pokoleń. Skończyło się trwanie. W dzieje wtargnęła chwilowość odbierająca sens ciągłości każdemu życiu i każdej kulturze. Ludzie utracili swoje miejsca na ziemi, w które przez wiele lat wrastały ich rodziny. Zaczęło się rozpraszanie po świecie ludzkich stad bez punktu oparcia, bez nadziei na stałość i odpoczynek, w poszukiwaniu pastwiska, rykowiska, wodopoju. […] Ośmieszono wiarę w dobro, zaprzeczono złu, odebrano busolę uczynkom i pragnieniom. Ten zatomizowany świat pozbawiony warstw czasu, ciągłości kultury i perspektywy historii budują ludzie, którzy »ludziom zgotowali ten los«. Budują świat bez reguł i bez grzechu, zasługi, kary i nagrody, świat, który zalewa gnuśna i pazerna bylejakość. Może uda się jeszcze odwrócić nieuchronny zdawałoby się kierunek zdarzeń. Może da się cofnąć przyzwolenie na to, że silny pożre słabszego, a głupiec zniszczy bezkarnie i bezpowrotnie to wszystko, co wysiłkiem myśli i pracy osiągnęła ludzkość, zanim zaczęło się piekło XX w. Idzie nowe, idzie zagłada ojczyzny. Dosyć już tej zamierzchłej, unieważnionej przez ludzi współczesnych przeszłości. Dosyć jakiejś tam obronnej wojny, wyzwoleńczych powstań. Dosyć tych głupich śmierci, beznadziejnego umierania za kogoś, za coś, za nie wiadomo co. Dosyć zbędnych bohaterów i spróchniałych grobów. […] Nie ma kultury. Nie ma ludzkiej wspólnoty. Nie ma naszego kraju. Jest tylko bezpłodna, z niczym niezwiązana chwila. To, co zapadło w przeszłość – unieważnione. Pogrzebane w niebycie. Uśmiercone niepamięcią. Więcej luzu, więcej gazu, więcej czadu, więcej haju. Koniec czasu. Kontynuacji nie będzie”.

„Dary losu”

Naturę totalitarnego i posttotalitarnego piekła Anna Pawełczyńska dobrze poznała – zarówno drogą bezpośrednich doświadczeń, jak i drogą socjologicznej refleksji, której bogaty dorobek zebrała w głośnych książkach m.in. „Wartości a przemoc”, „Czas człowieka”, „Głowy hydry”, „O istocie narodowej tożsamości”. W jaki sposób wiek totalitaryzmów odcisnął się na jej własnym życiu, opisała w kolejnym, opublikowanym właśnie w Wydawnictwie LTW tomie wspomnień pt. „Dary losu”. Tytuł wydaje się przewrotny w odniesieniu do tak trudnej biografii. Konspiracja akowska, Pawiak i Oświęcim, śmierć narzeczonego rozstrzelanego przez Niemców, potem koszmar dywanowych nalotów w Dreźnie, powojenna tułaczka, bezdomne życie kątem u znajomych przez czternaście lat oczekiwania na pierwszą, własną kawalerkę, meandry i frustracje kariery naukowej w zniewolonym kraju – to wszystko wydaje się raczej przekleństwem niż „darem” losu. A jednak. „Zrozumiałam chyba – pisze Pawełczyńska – że to, co nas w życiu spotyka, jest tylko tworzywem. Od nas zależy, co zrobimy z tymi niezależnymi od nas zdarzeniami”.

Jej wspomnienia tchną mądrością i pogodą ducha osoby, która zdołała swój własny los okiełznać, przezwyciężyć makabryczne doświadczenia i późniejsze trudności, odnaleźć poczucie sensu i wewnętrzną równowagę. Zapiski powstające od lat 40. stanowią świadectwo upartego, niezmordowanego wysiłku, by sprostać wpojonym w młodości przez rodzinę i wychowawców ideałom. W kleszczach obozowej traumy „niezdolna do uczuć i przywiązań, niezdolna do radości i smutku, zimna, obojętna, pozbawiona pragnień” Pawełczyńska konstytuuje swój wewnętrzny świat na nowo, podejmując twarde postanowienie, by stać się „silnym człowiekiem, który bez względu na to, gdzie go los rzuci, pozostanie zawsze sobą. Człowiekiem o jasnej i mocnej hierarchii wartości. Zależnym tylko od siebie”. Wierna temu postanowieniu, na starość może napisać: „Życie obeszło się ze mną łaskawie. Wypieściło w dzieciństwie, rozbiło na proch w młodości, ciężko poturbowało, ale skleiło na nowo w wieku dojrzałym”.

Koniec historii?

Taka wewnętrzna siła psychiczna znamionuje ludzi o niezbywalnym poczuciu godności i własnej wartości, zakorzenionym w kulturze, ufnej w słuszność swoich pojęć moralnych, sprawdzonych doświadczeniem pokoleń. W obrębie zrelatywizowanej rzeczywistości i płynnej tożsamości, proponowanej przez współczesną filozofię nie sposób znaleźć punktu oparcia, by bronić się przed zewnętrzną opresją. To dlatego generacja akowska umiała zmierzyć się z wyzwaniami, które dzisiaj definitywnie wykraczają poza horyzont wyobraźni ograniczonej przekonaniem, że sukces życiowy, zwłaszcza materialny, jest miarą wartości człowieka. „Ossowski nawoływał zawsze do walki o sprawy słuszne, niezależnie od tego, czy są one wygrane” - pisze Pawełczyńska o swoim mistrzu i nauczycielu. „Wydaje mi się, że ocena sensu ludzkiego życia na zasadzie wygranej lub przegranej nie jest właściwa. Z całą pewnością na dziś wygrał nurt lewicowy czy lewacko-liberalny, a przegrała europejska kultura i nauka. Ale nie jest to koniec historii”.

Czy aby na pewno? Diagnoza przedstawiona w „Requiem dla Ojczyzny” wyraża obawę, że w obrębie europejskiej kultury nastąpiły zmiany nieodwracalne. Że jesteśmy świadkami żałosnego końca niegdysiejszej świetności, której prawa, instytucje i tradycje rozsypują się w pył na naszych oczach. Że – jak to pisał Herbert w „Raporcie z oblężonego miasta”: „Jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów i domów/jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic”.




 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane