Oczywiście to, że Donald Tusk ma odległy stosunek do zasad demokratycznych, pokazują od dawna jego rządy. Traktowanie parlamentu jako maszynki do głosowania nad rządowymi projektami, zawłaszczenie mediów publicznych i wyrzucanie krytycznych wobec władzy dziennikarzy czy ograniczanie, na wiele różnych sposobów, możliwości prowadzenia kampanii wyborczej opozycji – to z tego powodu rządy Platformy określa się niekiedy putinizacją Polski.
Być może właśnie to – pogarda dla obyczaju i zasad demokratycznych, jakiej nie odważyłby się demonstrować żaden polityk Zachodu – jest najistotniejszym rysem stylu premiera. Kiepsko to wróży na przyszłość – musimy być przygotowani, że mamy do czynienia raczej ze wschodnim watażką niż europejskim politykiem.