„Jak to jest film dokumentalny, to ja się nazywam Hans Kloss” – mówił z kolei Tomasz Lis. To opinie ludzi, którzy nigdy nie nauczyli się działać w mediach na zasadach rynkowych i przyzwyczajeni są do tego, że dyskusja jest reglamentowana. Brak im szacunku dla widza, słuchacza czy czytelnika. I wiary w to, że poznawszy różne punkty widzenia, może on wybrać prawdę. Widać tu też ich sposób myślenia o telewizji publicznej: jej władze są nasze, więc po co mają ukazywać się w niej treści niezgodne z naszymi poglądami?
Autor jest dyrektorem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP