Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Joanna Lichocka,
07.03.2013 14:55

Nie dziwi nic

Zapiekłość, z jaką Grzegorz Hajdarowicz walczy z tygodnikiem „W Sieci”, nie zaskakuje. Po zniszczeniu „Uważam Rze” oraz konsekwentnym prowadzeniu do upadku „Rzeczpospolitej” postanowił szkodzić tym, którzy starają się – jak „Do Rzeczy” Pawła Lisickie

Zapiekłość, z jaką Grzegorz Hajdarowicz walczy z tygodnikiem „W Sieci”, nie zaskakuje. Po zniszczeniu „Uważam Rze” oraz konsekwentnym prowadzeniu do upadku „Rzeczpospolitej” postanowił szkodzić tym, którzy starają się – jak „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego – wypełnić przestrzeń po zniszczonych tytułach. Sądowy zakaz wydawania tygodnika „W Sieci”, bo wydawnictwo Hajdarowicza miało portal internetowy „W sieci opinii”, jest, delikatnie ujmując, kontrowersyjny. Ale przyzwyczailiśmy się już, że w sprawach wrażliwych dla rządu sądy bywają „kontrowersyjne”. Niemniej działania zaprzyjaźnionego z władzą wydawcy są zgodne z powierzonym mu zadaniem. Nie po to rząd zmusił brytyjski Mecom do odsprzedania ich udziałów w „Rzeczpospolitej”, nie po to pozwolił przejąć należący do skarbu państwa pakiet udziałów Hajdarowiczowi, żeby w to miejsce powstały media niezależne od władzy. Rządy PO najbardziej konsekwentnie i na największą skalę po 1989 r. walczą z wolnością słowa. Żaden rząd dotąd tak gorliwie nie dbał o niszczenie tych, którzy pozostają od niego niezależni. Nic dziwnego – istnienie wielu niezależnych mediów oznacza kres rządów PO.

NAJNOWSZE