Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jarosław Sellin,
09.02.2013 18:49

Tusk poza Platformą

Jest pytanie, jak długo jeszcze resztka przyzwoitych działaczy PO będzie tolerowała takiego lidera, jakim jest Donald Tusk.

Jest pytanie, jak długo jeszcze resztka przyzwoitych działaczy PO będzie tolerowała takiego lidera, jakim jest Donald Tusk. Jeśli dojrzeją do odwagi, mają trzy scenariusze: albo zmienić premiera i przywódcę partii; albo poprzeć wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec jego rządu; albo wyrzucić go z partii za złamanie zasad, wartości, na których była ona budowana i zobaczyć, kto za nim pójdzie do „lewicowego raju”.

W środowej wypowiedzi dla mediów Donald Tusk z charakterystyczną dla siebie brutalnością oznajmił, że kto nie rozumie, nie podziela zasad, idei, na których została zbudowana Platforma Obywatelska, powinien ją opuścić. Droga wolna – oznajmił. Komunikat ten był oczywiście skierowany do ponad 50-osobowej grupy konserwatystów z PO, którzy zbuntowali się przeciwko niemu w głosowaniu sprzed dwóch tygodni nad ustawami o tzw. związkach partnerskich (głosując przeciw lub wstrzymując się od głosu nad poparciem projektu firmowanego przez ich partyjnego kolegę). Komunikat ten jest też elementem uruchomionego już procesu łamania kręgosłupów, w którym walnie i histerycznie wspierają premiera lewicowo-liberalne media.

Gdyby jednak poważnie zastanowić się nad treścią żądania Tuska, należałoby dojść do jednego wniosku: to Donald Tusk powinien opuścić Platformę Obywatelską lub zostać z niej wyrzucony. To on nie rozumie ani nie podziela zasad, idei, na których została ona zbudowana.

Wstydliwe deklaracje

Dziś trudno już odnaleźć na stronach internetowych tej partii deklaracje ideowe publikowane w 2004 i 2007 r. Wstydliwie się je przemilcza, choć nie zostały zastąpione żadnymi nowymi. Jednak ci, którzy dysponują wystarczająco dobrą pamięcią, wiedzą, że były to deklaracje z ducha konserwatywno-liberalne. Konserwatywne w treści aksjologicznej, liberalne w gospodarczej. W gruncie rzeczy oznacza to, że Donald Tusk przez lata zapraszał do wspólnej pracy politycznej, do wstąpienia do partii, m.in. zachęcając do obrony rodziny rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny; do obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci; do sprzeciwu wobec projektów eutanazyjnych czy instytucjonalizacji związków jednopłciowych. Tymi zachętami wciągnął wielu na pokład, a po kilku latach oznajmił im, że jeśli nie będą lewicowymi liberałami, jak on teraz, mają z tego pokładu wyskakiwać.

Pełzający zapateryzm

Jeszcze żadna partia w historii w III RP nie uruchomiła tak agresywnego frontu antychrześcijańskiego, jak PO pod rządami Donalda Tuska. Nawet postkomuniści, gdy tworzyli rządy, tego nie robili. Kompleks poczynań Tuska i jego najbliższych współpracowników nazwałem niegdyś „pełzającym zapateryzmem”, gdyż w przeciwieństwie do tego hiszpańskiego szaleńca, który starał się zbarbaryzować Hiszpanię w ciągu zaledwie kilku lat (co niestety w dużej mierze mu się udało), Donald Tusk chce to zrobić ostrożniej, w ciągu być może 10–20 lat, uwzględniając różne „mądrości etapu”.

Wielu członków Platformy, pochodzących wszak z religijnych katolickich rodzin, którzy wstępowali do tej partii w dobrej wierze, znając jej bezpieczne deklaracje ideowe sprzed kilku lat, pewnie ze zdumieniem przecierało oczy, gdy lider pozwalał sobie na niewybredne stwierdzenia o „braku konieczności klękania przed księżmi” (jak gdyby ktokolwiek kiedykolwiek tego wymagał) czy sugestie pazerności materialnej Kościoła (cały nieuczciwy atak i puszczanie oka w dyskusji o Funduszu Kościelnym i użycie określenia „święte krowy” w odniesieniu do duchownych). Pewnie też nieswojo się czuli, gdy ich lider uznał, że jedynym godnym spotkań z nim środowiskiem kobiecym jest lewicowy, feministyczny Kongres Kobiet Polskich, a inne organizacje, w tym katolickie, zostały przez niego zlekceważone. Mam nadzieję, że zauważyli też zaangażowanie swojego lidera w przeprowadzanie ideowych dokumentów europejskich, które kwestionują zalety tradycyjnych rodzin, rozumienie płci wynikające z natury oraz dobro, które wniosła w rozwój naszej cywilizacji religia chrześcijańska. Tusk zgadza się na to, by wszystkie te wartości zostały przemielone przez genderową rewolucję.

Wyrzucić Tuska

Takim członkom Platformy trzeba też przypominać, że najbardziej patologiczny ruch polityczny w historii III RP, Ruch Palikota, to również dzieło ich lidera, Donalda Tuska. To on dał przyzwolenie na rozwijanie skrzydeł politycznych przez Palikota w kierowniczych gremiach PO, a potem uzgodnił z nim aksamitne rozejście, by mieć powolną sobie siłę polityczną na lewicy. To on stworzył odpowiednią atmosferę dla rozwoju tego ruchu, gdy np. skandaliczne zachowania „wielkomiejskiego motłochu” (określenie nie moje, lecz Bartłomieja Sienkiewicza sympatyzującego z PO) na Krakowskim Przedmieściu w czasie próby usuwania krzyża smoleńskiego w sierpniu 2010 r. nazwał „sympatycznym Hyde Parkiem”. Pytanie, jak długo resztka przyzwoitych działaczy PO będzie tolerowała takiego przywódcę? Jeśli zgadzają się na to, że Tusk zmienił ich ugrupowanie w „bezideową partię władzy o charakterze populistycznym” (precyzyjne określenie prof. Krzysztofa Rybińskiego jeszcze z 2010 r.) i interesuje ich tylko konsumowanie konfitur z tego wynikających, pewnie tolerancja ta potrwa do końca kadencji. Ale wówczas niech nie liczą na głosy ludzi przyzwoitych w następnych wyborach. Jeśli zaś dojrzeją do odwagi, mają trzy scenariusze: albo zmienić premiera i przywódcę partii; albo poprzeć wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec jego rządu (opozycja będzie dawała co jakiś czas taką szansę); albo wyrzucić go z partii za złamanie zasad, wartości, na których była ona budowana, zobaczyć, kto za nim pójdzie do „lewicowego raju”, który buduje, a z tymi, którzy pozostali, zawrzeć nową koalicję rządową.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane