Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Terlikowski,
07.02.2013 09:11

Odrzucony Jezus Chrystus

Zmartwychwstanie jest możliwe, bo odwołuje się do rzeczywistości, tylko jeśli Jezus jest Bogiem. Tam, gdzie ginie wiara w Niego, nie ma już nadziei na odrodzenie. Pozostaje tylko literatura. Tyle że ona nie ma mocy wskrzeszania.

Zmartwychwstanie jest możliwe, bo odwołuje się do rzeczywistości, tylko jeśli Jezus jest Bogiem. Tam, gdzie ginie wiara w Niego, nie ma już nadziei na odrodzenie. Pozostaje tylko literatura. Tyle że ona nie ma mocy wskrzeszania.

Polskość znajduje się w stanie głębokiego kryzysu. Nikt, kto Polaków obserwuje, nie może mieć co do tego wątpliwości. Odrzucenie własnej tradycji narodowej, potępianie każdego przejawu dumy z niej, i wreszcie niecierpliwie wyrażany postulat, byśmy wreszcie roztopili się w magmie europejskości – są faktem. Nie ma też wątpliwości, że bohaterski i z fantazją naród Skrzetuskich, Kmiciców czy choćby Zagłobów przekształcił się w mocno przerażony tłum osób, które chcą najeść się i napić do woli, i żyć tak, byle tylko nie urazić silniejszych i nie sprowokować ich do dania nam po pysku. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Postkolonializm, do którego często odwołują się polscy republikanie czy konserwatyści, jest jednym z nich, innym może być przywołana przez Jarosława Marka Rymkiewicza tradycja zaprzaństwa (choć nie każdy realizm jest zaprzaństwem), określona postawą „wewnętrznych Moskali”, a nie bez znaczenia będzie także utrata wielkich marzeń, które kształtowały I i II RP. Ale najistotniejszym czynnikiem, który sprawia, że w odróżnieniu od epok wcześniejszych obecnie nie jesteśmy w stanie odbudować dumnej z siebie polskości, jest utrata, i to na bardzo różnych poziomach, wiary. I to nie wiary w Polskę, ale w Jezusa Chrystusa, w Jego śmierć i zmartwychwstanie.

Bez Chrystusa nie ma Polski

Fundamentem, na którym zbudowana została Polska, nie jest bowiem ani krew powstańców, ani szaleńcza brawura, ani nawet anarchizm i republikanizm, ale chrzest Mieszka i ścisłe zjednoczenie naszego narodu z Kościołem i chrześcijaństwem. Niezwykle mocno mówił o tym, w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II. „Znajomość historii Polski powie nam więcej: nie tylko ustrój hierarchiczny Kościoła został w roku 1000 zdecydowanie wpisany w dzieje narodu, ale równocześnie dzieje narodu zostały w jakiś opatrznościowy sposób osadzone w tej strukturze Kościoła w Polsce, jaką zawdzięczamy już Zjazdowi Gnieźnieńskiemu. Twierdzenie to znajduje pokrycie w różnych okresach dziejów Polski, ale zwłaszcza w okresach najtrudniejszych. Wówczas, kiedy zabrakło własnych, ojczystych struktur państwowych, społeczeństwo w ogromnej większości katolickie znajdowało oparcie w ustroju hierarchicznym Kościoła. […] Dzięki temu Polska jest katolicka. Powiem: dzięki temu Polska jest Polską” – mówił Papież 5 czerwca 1979 r. A kilka lat później uzupełniał: „Wiemy, czym był dla nas chrzest i czym był dla nas Kościół katolicki w najcięższych okresach historii. To jest rzeczywistość wpisana w każdego z nas, nie tylko w dusze wszystkich wierzących, ale także i niewierzących, bo i oni żyją w tej wielkiej wspólnocie «ochrzczonego narodu»” (Watykan, 15 kwietnia 1984 r.).

Polski, o czym także w niezwykle mocny sposób przypominał Jan Paweł II, nie da się zrozumieć w oderwaniu od ofiary Chrystusa na Krzyżu. „Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa” – mówił papież. A w 1983 r. mówił do młodzieży: „Może czasem zazdrościmy Francuzom, Niemcom czy Amerykanom, że ich imię nie jest związane z takim kosztem historii, że o wiele łatwiej są wolni, podczas gdy nasza polska wolność tak wiele kosztuje. Nie będę moi drodzy, przeprowadzał analizy porównawczej. Powiem tylko, że to, co kosztuje, stanowi wartość. […] Nie pragnijmy takiej Polski, która by nic nie kosztowała”.

Zmartwychwstanie tylko w Chrystusie

Te słowa są jednak zrozumiałe i sensowne, tylko jeśli ofiara ma sens, a Chrystus naprawdę zmartwychwstał. W każdej innej sytuacji opowieść o Męce, zjednoczeniu z Chrystusem i wreszcie o możliwym z Nim (i tylko z Nim) zmartwychwstaniu okazuje się już nawet nie mitem, ale poezją (a nieprzypadkowo Platon chciał wypędzić poetów z państwa), która traci znaczenie realnego przemieniania życia, także w jego wymiarze społecznym. Jeśli bowiem umieramy, i nic – poza krótkotrwałą pamięcią potomnych – po nas nie zostaje, to nie ma sensu poświęcać się, oddawać życia, rezygnować z czegoś, dla kogoś innego. Trzeba się nachapać, uciec od cierpienia i możliwie przyjemnie spędzić ten czas, który nam tu na ziemi pozostał. „Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne” – pisał św. Paweł w Liście do Filipian.

Jeśli nie ma zmartwychwstania, i to prawdziwego, a nie tylko wyobrażonego, to nie ma także powstania z martwych całych krajów, a krew, która wsiąka w glebę, nie jest ofiarą życia, a jedynie bezsensownym przelewem krwi, który niczego nie może zmienić. Trzeba wierzyć, że cierpienie ludzkie jednoczy się z cierpieniem Chrystusa na Krzyżu, i doświadczyć tego, jak krew męczenników buduje Kościół, by myśleć inaczej, i to nie w duchu pogańskich ofiar z krwi, ale w duchu prawdziwie chrześcijańskiego patriotyzmu.

Nasza zbiorowa apostazja

I dlatego szukając przyczyn kryzysu moralnego i politycznego, jaki dotyka Polskę i Polaków, nie wystarczy szukać winnych w innych, ale trzeba ich szukać w nas samych. Istotą kryzysu, który nas wszystkich dotyka, nie jest kres marzeń, porzucenie wielkich wizji, ale utrata wiary w Tego, który rzeczywiście Zmartwychwstał i może ze śmierci wyprowadzić życie. Każdy z nas, Polaków, sam ze sobą, musi odpowiedzieć sobie, czy chce nawiązywać do tej wielkiej Tradycji, której na imię chrześcijaństwo, czy też wybiera patriotyzm bez zakorzenienia albo zakorzeniony tylko literacko?

To, wbrew pozorom, jest wybór fundamentalny. I musi on być dokonany po naszej stronie, tak byśmy mieli realną Dobrą Nowinę do głoszenia drugiej stronie. Sama śmierć nie zachwyca. Ona ma sens, gdy staje się początkiem, przejściem, nadzieją na Nowe Życie. Życie w rzeczywistości, a nie tylko w poezji czy nawet najwspanialszej literaturze. Istotnym pytaniem jest zatem nie to, kto jest, a kto nie jest „wewnętrznym Moskalem”, ale kto jest, a kto nie jest „duchowo chrześcijaninem”. To w chrześcijaństwie jest bowiem nasza jedyna nadzieja na odrodzenie nie tylko jednostek, ale i Polski.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane