Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Joanna Lichocka,
11.01.2013 07:22

Ignorancja jako metoda

Po tym jak Jerzy Miller odmówił Donaldowi Tuskowi zaangażowania w działania propagandowe mające podważyć ustalenia zespołu Antoniego Macierewicza, to niewdzięczne zadanie wziął na siebie jego zastępca w komisji Maciej Lasek. I trzeba przyznać, że pró

Po tym jak Jerzy Miller odmówił Donaldowi Tuskowi zaangażowania w działania propagandowe mające podważyć ustalenia zespołu Antoniego Macierewicza, to niewdzięczne zadanie wziął na siebie jego zastępca w komisji Maciej Lasek. I trzeba przyznać, że próbę ponownego wmawiania opinii publicznej tez komisji rządowej wypełnia z uporem godnym lepszej sprawy. Kursuje po różnych mediach i pracowicie lansuje naukową ignorancję jako metodę. Mówi Polakom ów ekspert tak: „Do ustalenia przyczyn katastrofy ani badania wraku, ani miejsca katastrofy, ani sekcji zwłok ofiar nie trzeba”. To wszystko jest zupełnie niepotrzebne, żeby wiedzieć. Podobnie, jego zdaniem, zupełnie zbędną techniką dochodzenia do wiarygodnych ustaleń jest konfrontacja z tezami, które założone ustalenia podważają - ot, wystarczy je pominąć. I rządowy ekspert ogłasza, że on właśnie zupełnie je pomija. Z pewnością Maciej Lasek stara się spełnić oczekiwania spin doktorów Tuska. Nie zauważył jednak, że stosowana przez niego metoda, choć wprawdzie cechuje działania członków obecnego rządu, to ani na jotę, przynajmniej w sprawie Smoleńska, nie budzi zaufania Polaków. W ignorancji ponoć jest siła - ale akurat w tej sprawie nie oznacza ona skuteczności. Wyłącznie kompromitację.

NAJNOWSZE