Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Terlikowski,
13.12.2012 19:47

Bóg znowu na celowniku

Wojna z Kościołem i religią wkroczyła w nowy etap. Wulgarny antyklerykalizm, który do niedawna skrywał autentyczne cele lewackich ideologów i politruków, już zupełnie otwarcie zastąpiony został antykatolicyzmem. Jego istotą jest walka z Bogiem i tym,

Wojna z Kościołem i religią wkroczyła w nowy etap. Wulgarny antyklerykalizm, który do niedawna skrywał autentyczne cele lewackich ideologów i politruków, już zupełnie otwarcie zastąpiony został antykatolicyzmem. Jego istotą jest walka z Bogiem i tym, co jest manifestacją Jego obecności na ziemi. Trudno nie mieć w tym momencie skojarzeń ze stanem wojennym.

Atak na Jasnogórską Ikonę jest tego nowego zjawiska najlepszym przykładem. Najlepiej pokazuje to fakt, że mainstreamowe media akt ten w zasadzie zignorowały, co najwyżej skupiając się na – przesadzonych, ich zdaniem – wyrazach szoku po tym skandalicznym wydarzeniu. Czasem media te posuwały się nawet do sugestii, że Kościół sam sobie jest winien, że doszło do tej profanacji.

Ta irracjonalna wiara

Doskonałym przykładem takiego podejścia były szeroko komentowane słowa Janusza Palikota, który uznał, że odpowiedzialność za profanację ponoszę ja osobiście i „inne katolickie oszołomy”. Dlaczego akurat my? Odpowiedź na to pytanie doskonale ukazuje istotę współczesnego medialnego myślenia. Otóż powodem, dla którego dokonano zamachu na największą narodową świętość, miał być fakt, że nadal głosimy „tak irracjonalne argumenty dotyczące stanu wiedzy, powstania świata, życia seksualnego ludzi, że część osób nie wytrzymuje tego absurdu”. Głoszenie prawdy o stworzeniu świata przez Boga czy potępienie aktów homoseksualnych mają być przyczyną, dla której można profanować Ikonę Jasnogórską.

Ale nie tylko Janusz Palikot poszedł w takim kierunku. Bardzo podobną argumentację przedstawił w „Gazecie Wyborczej” dyżurny katolik tego medium Jan Turnau. Także jego zdaniem to Kościół sam jest sobie winien, że profanuje się jasnogórski wizerunek. „Można wydarzenie zbagatelizować: wariaci bywają zawsze i wszędzie, ich zachowanie o niczym nie świadczy. Można też rzec jednak: a jeżeli nawet, to świadczy tylko o tym, jak słabnie autorytet Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. I dodać na koniec: to jego własna wina” – napisał Turnau. Publicysta „GW” przyznał wprawdzie, że Kościół jest krytykowany i atakowany, ale uznał, że winę ponosi sama wspólnota kościelna. „Owszem, Kościół jest krytykowany, mamy jednak demokrację, swobodę dyskusji publicznej. Jeśli ktoś w niej traci autorytet, to sam nie jest bez winy” – zaznacza.

Skomentować się tego nie da, trudno jednak nie dostrzec, że sam komentarz i tak pozytywnie wyróżnia „Gazetę Wyborczą” (szczególnie że Turnau przyznał, iż akt profanacji był „ponury i jakoś symboliczny”) na tle innych mainstreamowych mediów. Te, idąc za wzorem TVP, postanowiły zignorować wydarzenie, przyznając mu ostatnie miejsce w serwisach. Aż trudno nie zadać pytania, co by się stało, gdyby – nie daj Boże – w podobny sposób ktoś zdecydował się sprofanować Torę w synagodze albo – rzecz z zupełnie innego wymiaru, ale niewątpliwie niemal sakralnego dla części dziennikarzy – obrzucić jajkami klub gejowski czy lokal „Krytyki Politycznej”. Czy wtedy informacja nie byłaby na jedynkach?

Zdepolonizowane media

Takie zachowanie mediów i liderów opinii publicznej jednoznacznie pokazuje, że zupełnie nie rozumieją oni (albo celowo ją fałszują) istoty polskości. Ikona Jasnogórska, niezależnie od tego, czy jest się wierzącym, czy nie, pozostaje jednym z najważniejszych symboli naszej narodowej tożsamości. To właśnie kult maryjny – z Jasnej Góry – przez wieki stanowił fundament nadziei Polaków w chwilach zaborów bądź okupacji. Atak na niego – jak to niezwykle mocno podkreślił ojciec Roman Majewski, przeor Jasnej Góry – jest atakiem „na samą istotę polskości, na sam główny nerw naszej wrażliwości narodowej i religijnej, zniszczyć bowiem symbol, zniszczyć znak jedności, to znaczy zniszczyć również nadzieję, że przecież nic się nie da tak naprawdę w narodzie polskim zniszczyć, dopóki jest cześć i wiara, i należna miłość skierowana ku Matce Bożej”.

Nie trzeba być wierzącym katolikiem, by to zrozumieć. Wystarczy dobrze znać polską historię i mieć świadomość, jaką rolę w utrzymaniu polskości miał nie tylko katolicyzm, ale ujmując rzecz konkretniej, kult maryjny, który swoje soki życiowe czerpał właśnie z Jasnej Góry (i Ostrej Bramy). I jakoś nie wierzę, by rozgrywający media nie mieli tego świadomości. Zgoda na atak, milczące uznanie, że nie ma w nim nic złego, że spowodowany jest on „winami Kościoła” wynika zatem nie z niewiedzy, ale ze złej woli, która dopuszcza już bezpośredni atak na sacrum, a nie tylko na ludzi wierzących. To niewątpliwie nowa jakość, z którą przyjdzie nam się mierzyć w najbliższych tygodniach. Zgoda na takie bluźnierstwo daje bowiem zielone światło dla następnych profanatorów.

Powtórka ze stanu wojennego

Skąd się bierze akceptacja dla profanatorów? Otóż Kościół pozostaje – dokładnie jak za czasów stanu wojennego – główną przestrzenią oporu wobec powolnej totalizacji życia publicznego, jego uniformizacji i polityki rezygnowania z suwerenności. Jego media, kapłani, ale także ludzie świeccy mają odwagę protestować przeciwko niszczeniu mediów, ograniczaniu praw katolików, a także niszczeniu tradycyjnej rodziny. Co więcej, zdarza się, że odnoszą oni sukcesy, i to takie, jakich pozazdrościć mogą im obficie finansowane ze środków zagranicznych instytucje lewackie. Najlepszym tego przykładem jest zebranie przez obrońców życia prawie 600 tys. podpisów pod projektem całkowitego zakazu zabijania nienarodzonych.

W takiej sytuacji podporządkowane władzy media nie mogą pozostać bezczynne i muszą zacząć wspierać ponownie spuszczonego na Kościół ze smyczy Palikota. Efektem tych działań zaś są bluźnierstwa i profanacje. Na razie, bo patrząc na dynamikę sytuacji, trudno nie obawiać się, że może dojść także do ataków na duchownych. Takich jak po 13 grudnia 1981 r. i motywowanych dokładnie tym samym: wrogością wobec przestrzeni wolności, jaką jest Kościół.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane