Dziś obchodzimy rocznicę tak traumatyczną, że z niedowierzaniem uczyć się o niej będą Polacy w 2500 r., a tymczasem na kilka dni przed tą datą kanclerz Niemiec zapowiada naciski Berlina na Warszawę: „Polskość i praworządność to poważny temat” – mówiła 29 sierpnia. Wyczucie godne administracji Baracka Obamy, który rozbrajał Zachód przed islamskimi i rosyjskimi agresorami, a 17 września (dla Polaków data nie mniej traumatyczna niż 1 września) 2009 r. ogłosił zarzucenie projektów budowy tarczy antyrakietowej w Polsce.
Angela Merkel grozi nam pięścią dwa tygodnie przed rosyjskimi manewrami wojskowymi „Zapad 17”, w których Władimir Władimirowicz Putin będzie niszczył domniemany sojusz polsko-litewsko-estoński. Solidarność europejska to temat dla Berlina czy Paryża kompletnie niezrozumiany. Berlin śni o mocarstwowości – dla nas to sygnał do szybkiego przebudzenia.