Muszkieterowie, jako bohaterscy obrońcy Ojczyzny, sprawiedliwości i honoru z wielkim hukiem pojawili się w miasteczku, na specjalnej scenie, towarzyszył temu tętent galopujących wierzchowców i wojenne okrzyki.
- Łajdak nie uśmiecha się w taki sam sposób jak uczciwy człowiek, hipokryta nie płacze tak samo jak człowiek szczery. Każdy fałsz jest maską i choćby nie wiem jak maska byłaby dobra, poświęciwszy trochę uwagi, można ją zawsze odróżnić od twarzy
– cytowali fragment Aleksandra Dumasa.
- O kim mowa? – zapytali. Tłum nie miał wątpliwości, że chodzi o Donalda Tuska.
Wszyscy obrońcy Trybunału złożyli ślubowanie i stali się muszkieterami. Atos – Maciejewski, Portos – Lisiewicz i Aramis Samo Zło przypomnieli, że oto w powieści Dumasa muszkieterowie króla walczyli z muszkieterami kardynała Richelieu – Tuska w obronie honoru, tradycji i narodowej solidarności. Milady Kierwiński zaś knuła intrygi nie potrafiąc egzekwować prawa uczciwie i wprost. Aramis Samo Zło rozmawiał z nowymi muszkieterami, którzy już poświadczyli, że wyznają zasadę: Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Naprzeciw bohaterem Alexandra Dumasa stała wizja bezdusznego, absolutystycznego państwa, które łamie wolność i niezależność.
Muszkieterowie wyciągali swoje szpady nie mniej groźne niż scyzoryk pana Piotra, który został okrzyknięty d’Artagnanem, zwariowanym przybyszem, który swoim męstwem dołączył do grona żołnierzy króla.
Muszkieterowie opowiadali, jak to wzajemna, przyjacielska solidarność sprawiła, że obrońcy Trybunału po zatrzymaniu pana Piotra d’Artagnana, rozbiegli się po stolicy w poszukiwaniu swojego druha – byli w komisariatach i w szpitalach, nawet w nocy.
To ta fantazja i przyjacielskie więzi uratowały pana Piotra, ale i cały Trybunał Konstytucyjny.