Nie można bowiem zaakceptować, aby PiS odpowiadało za reformę, w której zmienią się jedynie dekoracje, a niezmienne pozostanie sedno sprawy, tj. odejście z najważniejszych dla sądownictwa instytucji osób bez sumienia (często również bez rozumu), które poczuły się już tak „nadzwyczajne”, że przestały czytać ustawy, a inspiracji do swoich „boskich” werdyktów zaczęły szukać w głosach z kosmosu. Na szczęście wyraźne rozbieżności między prezydentem Dudą a PiS-em dotyczą sprawy w sumie trzeciorzędnej, a więc awaryjnej procedury powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa, a sam pan prezydent dawał do zrozumienia, że zaproponowanych ustaw nie traktuje dogmatycznie, co daje nadzieję na tak pożądany szybki i dobry kompromis.
Fikcja jest nieprzekraczalną granicą
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Gazeta Polska” zakreślił granicę kompromisu dotyczącego ciągle niedokonanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Tą czerwoną linią jest realność zmian i ich rzeczywisty skutek w postaci przywrócenia w Polsce prawa i sprawiedliwości dla polskich obywateli.