O "ołtarzu Znicza" i "ogniu Znicza" pisali Teodor Narbutt, Józef Ignacy Kraszewski, Adam Tadeusz Naruszewicz, Aleksandr Afanasjew, Antoni Mierzyński.
Istnieje błędne przekonanie, że Znicz, ów "wieczny ogień w zamku Świętoroga" tak często przez poetów opiewany, był rzeczywiście nazwą ognia ofiarnego. Z najnowszych badań wynika jednak, że wyraz ten jest owocem nieporozumienia, że Długosz zapisał, iż "kapłan zwany Znicz (ale nie znicz) utrzymywał ogień wieczny", a późniejsi wzięli nazwę kapłana za nazwę ognia i powtarzali to kilkaset lat... aż dopiero dziś spostrzegliśmy się żeśmy w błędzie.
Pierwszą wzmiankę o Zniczu jako kapłanie odnaleźć można w Rocznikach Jana Długosza. Nazwa „znicz" została świętemu ogniu przypisana omyłkowo już przez autora "Tractatus de duabus Sarmatiis..." w 1517 roku, Macieja z Miechowa, który przekręcił informację podaną przez Długosza. Twierdzenie, że Litwini i Żmudzini nazywali zniczem święty ogień, a nie kapłana pojawiło się następnie w książce Macieja Stryjkowskiego "Kronika Polska, Litewska, Żmudzka i wszystkiej Rusi" w 1582 roku, a uprzednio w książce Alesksandra Gwagnina "Sarmatiae Europeae descriptio" z 1578 roku. Znicz stał się na wieki jednym ze znaków rozpoznawczych dawnej religii litewskiej wraz z innymi wymienionymi przez Miechowitę obiektami kultu, czyli „lasami, żmijami i wężami".
Do ugruntowania się tych wyobrażeń przyczynił się Adam Mickiewicz, pisząc w Konradzie Wallenrodzie „Jest wieczny ogień w zamku Swentoroga, ten ogień żywią pobożne kapłany".
Po wielokrotnym powtarzaniu błędu Macieja Miechowity, pojęcie znicza jako wiecznego i świętego ognia na trwałe zakorzeniło się w języku polskim.