Weronika Rosati po tym, jak w marcu 2019 r. udzieliła wywiadu, w którym opisała, jak wyglądał jej związek z Robertem Śmigielskim, ojcem małej Elizabeth, gdzie miała być przemoc zarówno fizyczna, jak i psychiczna, postanowiła uciec do Stanów Zjednoczonych i zrezygnować z angaży. W obawie przed byłym partnerem zwróciła się nawet o pomoc do amerykańskich władz.
Jeszcze niedawno aktorka twierdziła, że sama, znajdując się w trudnej sytuacji życiowej, otrzymuje obecnie dużo emocjonalnej pomocy ze strony kobiet, nie tylko swoich fanek i jej zdaniem Polki coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego, że kobiety powinny się trzymać razem.
Kobiety zaczęły rozumieć, że jeżeli my siebie nie będziemy wspierać, to raczej nie ma co liczyć na wsparcie, w sensie, żeby mężczyźni byli za nami, za naszą siłą kobiecą, a mężczyźni bardzo się wspierają
– mówiła Rosati agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.
Po tym zaś, jak wyznała, że była ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej ze strony byłego partnera nawet wtedy, gdy była w ciąży, aktorka postanowiła uciec do USA.
Tymczasem na Instagramie aktorki pojawił się wpis, w którym Weronika poinformowała, że zmieniła córce nazwisko. Wyjaśniła również, dlaczego zdecydowała się na taki krok.
Po wyjściu ze szpitala zostałam zastraszona i sterroryzowana (są świadkowie, którym na bieżąco zdawałam relacje) pójść zmienić jej nazwisko na wyłącznie jej ojca, inaczej " zostawi nas, wyprze sie i nie bedzie płacił na dziecko". Usłyszałam: albo jedno nazwisko, albo drugie z tymi konsekwencjami. Byłam dzień po porodzie, w połogu, wykończona, obolała, rodzina była daleko i uległam...(...) W sądzie USA zostałam zapytana o powody zmiany nazwiska i sędzia po tym, jak usłyszał że jest tyle dzieci ślubnych i nieślubnych i ojciec nadal pozostaje w małżeństwie z inną kobietą oraz że stosował przemoc, dostałam natychmiast zatwierdzenie zmiany i moja córka obecnie ma na imię Elizabeth Valentina Rosati
- napisała.