Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Trzaskowski ogłasza rekordowy budżet na inwestycje, warszawiacy drżą. Co tym razem pójdzie nie tak?

Rafał Trzaskowski ogłosił rekordowy budżet na inwestycje dla Warszawy, wyliczając w krótkim filmiku, co planuje ratusz. Problem w tym, że warszawiacy tę śpiewkę już słyszeli, a lista miejskich „inwestycji” przypomina raczej katalog wpadek: skwery zamieniające się w kałuże, świetlne instalacje doprowadzające mieszkańców do szału, sprzedaż zabytkowych kamienic czy projekty, które kończą jako mem, a nie realna infrastruktura.

Rafał Trzaskowski, znany z wysublimowanego języka PR-owskiego, po raz kolejny zadziwia entuzjastów miejskiego dobrostanu. W dzisiejszym wpisie prezydent Warszawy ochoczo obwieścił światu:

 

- Przygotowaliśmy rekordowy budżet na inwestycje w Warszawie na następne lata. A w nim między innymi... 

Zobaczcie:

Nie trzeba było długo czekać, aż internet sam uzupełni listę cudów nowej epoki. Bo choć Warszawa pod rządami Trzaskowskiego może chwalić się budżetem, który raptem kilka lat temu przekraczał 20 mld zł, to spektakularne inwestycje się… nie paliły aż tak bardzo, by wyjść poza memy i lokalne przeglądy „zaliczone/niezaliczone”. 

Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę

Po pierwsze, budżet miejski przyjął bardziej globalny charakter – bo jak inaczej nazwać inwestycje, które przypominają większe kałuże niż chodniki? Projekt „Zielone skwery na Ursynowie”, realizowany niby w ramach Budżetu Obywatelskiego, ostatecznie wyróżnił się raczej formą niż treścią, bo efekt przypomina… no cóż, wodne akcenty miejskie w najmniej oczekiwanym miejscu. 

Niektóre posunięcia Trzaskowskiego nie ograniczyły się tylko do wizualnego przedstawienia „rekordowego budżetu”. Ratusz zdecydował się sprzedać za bezcen trzy przedwojenne kamienice w prestiżowych punktach stolicy, zamiast je rewitalizować – ku rozpaczy konserwatorów i lokalnych aktywistów. 

Być może nawet bardziej widowiskowe niż skwery są… mrugające światełka na Białołęce. Urzędnicy, pod skrzydłami Trzaskowskiego, wpadli na pomysł świetlnej instalacji, która zamiast ozdabiać przestrzeń, doprowadza ludzi do bólu głowy i konieczności ucieczki w poszukiwaniu spokoju. „To kolejny bezsensowny koszt” — komentowali poruszeni mieszkańcy, podczas gdy w ratuszowych notatkach prawdopodobnie figuruje jako aktywacja „świetlnej synergii przestrzeni miejskiej”. 

Krytycy tego stylu rządzenia przywołują też szerszy problem: ogromne środki, które – choć miały służyć inwestycjom – często kończą w administracyjnych koszykach lub ideologicznych projektach. Opublikowane zestawienia pokazały, że chociaż budżet Warszawy był „rekordowy”, to brakuje konkretnych inwestycji drogowych czy komunikacyjnych, które były zapowiadane jako priorytetowe. 

Nie sposób pominąć także faktu, że część miejskich pieniędzy trafiła na inicjatywy, które w innym miejscu publicznej debaty wzbudziły żywe kontrowersje — od finansowania środowisk LGBT+ po działania często odbierane jako kulturowo prowokacyjne. 

Tymczasem Trzaskowski konsekwentnie kontynuuje kurs PR-owy: bogate komunikaty, triumfalne wpisy i obietnice kolejnych budżetów, które dopiero „zobaczycie sami”, jakie będą! Jednak dla mieszkańców Warszawy, którzy patrzą na „rekordowe inwestycje” przez pryzmat chodników, świetlnych bajerów czy sprzedaży kamienic, cała ta retoryka zaczyna przypominać bardziej kampanię wizerunkową niż realny plan rozwoju miasta.

W erze, gdy każdy prezydent miasta powinien walczyć o bezpieczeństwo, komunikację i jakość życia, warszawski ratusz najczęściej zaskakuje tym, że potrafi zaplanować wielki budżet… i nie wykorzystać go tam, gdzie najbardziej tego potrzeba.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane