Przez lata była jedną z najbardziej wyrazistych postaci „Pierwszej miłości”. Energiczna, bezkompromisowa Malwina budziła emocje i zapadała w pamięć widzów. Od ponad roku bohaterki jednak nie ma w serialu – i, jak przyznaje sama aktorka, jej powrót wcale nie jest oczywisty.
„Malwina wyjechała. Nie wiem, czy wróci. Nie wiem też, czy chciałabym, żeby wróciła”
– mówi Wielgosz wprost. Jak tłumaczy, po kilkunastu latach grania jednej postaci poczuła potrzebę zmiany. – „Chcę próbować nowych smaków i po cichu liczę, że będę miała taką okazję”.
Aktorka nie ukrywa, że popularność serialowa ma swoją cenę.
„Rola Malwiny dała mi ogromną rozpoznawalność wśród widzów, ale nie otworzyła kolejnych drzwi zawodowych”
– przyznaje. To, jej zdaniem, jeden z powodów, dla których aktorzy obawiają się długich, stałych ról w serialach. – „Czasem taka popularność bardziej zamyka, niż otwiera”.
Dziś Wielgosz koncentruje się głównie na teatrze. Można ją oglądać m.in. w objazdowym spektaklu „Prawy do lewego”, ale – jak podkreśla – to dopiero początek. – „Mam pierwsze przymiarki i chcę przypomnieć o sobie w nowej formie” – zdradza.
Aktorka mówi też o zmianie podejścia do kariery.
„Przygotowałam nawet mapę marzeń. Chcę bardziej skupić się na sobie i nie czekać, aż coś samo się wydarzy. Chcę prowokować”
– wyznaje. – „Poczułam sprawczość. Teraz wiem, że wiele rzeczy zależy tylko od nas samych”.