„To nie jest wyjazd wakacyjny, to właściwie praca, którą trzeba wykonać”
- powiedział, dodając, że nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie możliwej publiczności na żywo.
Zeszłoroczna impreza została odwołana z powodu pandemii koronawirusa.
Konkurs ma się odbyć w Rotterdamie w maju tego roku. W 2019 holenderski piosenkarz Duncan Laurence wygrał konkurs roku piosenką Arcade. Osterdahl w wywiadzie dla BBC powiedział, że najnowsze plany zostały opracowane po rozmowach z organizatorami innych międzynarodowych wydarzeń na żywo.
„Byliśmy w bliskim kontakcie z organizacjami takimi jak Formuła 1, turnieje tenisowe czy golfowe i uczyliśmy się na podstawie najlepszych doświadczeń”
- stwierdził.
„Porównaliśmy nasze plany do takich organizacji jak MKOl [Międzynarodowy Komitet Olimpijski]”.
Osterdahl podkreślił, że nie podjęto jeszcze decyzji, czy publiczność powinna wziąć udział w tym wydarzeniu na żywo, ale organizatorzy mają nadzieję na „najbardziej normalny konkurs piosenki Eurowizji, jaki można przeprowadzić”. „Miejmy nadzieję, że będziemy mieli jakąś publiczność, to ogromna różnica w atmosferze audycji, jeśli mamy obecnych ludzi”.
Zastrzegł jednak, że delegacje będą mniejsze niż zwykle - ograniczone do 20 osób, w porównaniu ze średnią 38 - i że środki środki higieny i bezpieczeństwa, które należy wprowadzić, są „bardzo ścisłe”.
Zgodnie z planem prezenterzy Eurowizji będą nadawać z wentylowanych kabin komentatorskich.
Wszystkie 41 krajów, które miały startować w 2020 roku, powrócą w tym roku, podobnie jak wielu piosenkarzy, którzy mieli wziąć udział w zeszłym roku. Jednak wszyscy artyści będą musieli wykonać inną piosenkę.
Wśród powracających uczestników znaleźli się Irlandczyk Lesley Roy i Islandczyk Dadi Freyr, którego uznano za potencjalnego zwycięzcę.