„Zakochana w śnie” odkrywa nieznane oblicze legendy
Nowa płyta Ireny Santor to jedno z najważniejszych wydawnictw końcówki roku. Nie tylko ze względu na samą artystkę, ale także historię nagrań, które przez dekady pozostawały zamknięte w archiwach Polskiego Radia.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Odnalezione materiału określa się jako prawdziwy rarytas: osiem piosenek z lat 70., które nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego.
Tytuł – „Zakochana w śnie” – wybrała sama Santor, nawiązując do utworu skomponowanego przez Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego. To właśnie legendarny jazzman i jego zespół towarzyszyli artystce w nagraniach.
Jej charakterystyczny, liryczny głos zderzony z lekkością i improwizacyjnością jazzowych partii daje efekt, który dzisiejsze produkcje mogą jedynie próbować naśladować.
Santor wspomina tamtą współpracę z wyjątkową czułością:
„Współpracę z Ptaszynem i jego wspaniałymi wirtuozami wspominam ze wzruszeniem i dumą! Ileż ja się od nich nauczyłam! Jakież to było inne! Niezwykłość naszych okołojazzowych piosenek polegała m.in. na tym, że nikt nie wymagał ode mnie, żebym śpiewała jazz. Oni grali po swojemu, a ja śpiewałam w moim stylu i jakoś to wszystko się ze sobą ładnie splotło”.
Muzyczne skarby odnalezione po dekadach
Choć dziś trudno to sobie wyobrazić, w latach 70. Irena Santor nagrywała tak intensywnie, że Polskie Nagrania nie nadążały z wydawaniem kolejnych albumów. Część materiału – zwłaszcza tego ambitniejszego, bardziej eksperymentalnego – odkładano „na później”.
I to właśnie te utwory – ambitne, nieoczywiste, bardziej jazzowe – przez lata leżały głęboko w archiwach.
Dopiero teraz, po ponad pięciu dekadach, udało się je odnaleźć, odrestaurować i przygotować do premiery.
Album zawiera kompozycje m.in.:
- Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego,
- Andrzeja Korzyńskiego,
- Jerzego Wasowskiego,
- a teksty pisali tak wybitni twórcy, jak Agnieszka Osiecka i Andrzej Tylczyński.
To kolejny dowód, że polska kultura wciąż potrafi zaskakiwać!
Santor – legenda, która nie znika
„Zakochana w śnie” jest pierwszym albumem Ireny Santor z niepublikowanymi wcześniej nagraniami od 2014 roku.
Choć artystka od lat ogranicza aktywność estradową, wciąż budzi gigantyczne zainteresowanie. Jej talent, klasa i niepodrabialna barwa głosu zapewniły jej status, który w polskiej muzyce w zasadzie nie ma odpowiednika.
Wiele młodych gwiazd może jedynie marzyć o takiej pozycji – i o takim wpływie na kolejne pokolenia słuchaczy.
Dlaczego ta płyta jest ważna?
Bo to nie tylko nowa muzyka. To kawał historii polskiej kultury, który w cudowny sposób ocalał. Nagrania sprzed pół wieku, świeże jakby powstały wczoraj, pokazują siłę talentu, którego czas nie osłabia.
To także dowód, że Irena Santor, mimo 91 lat, pozostaje jedną z najważniejszych artystek w Polsce. To prezent, który polska muzyka dostała na Mikołajki.