Pragnę serdecznie podziękować za zaangażowanie, z jakim stale realizuje Pan swoją misję jako dyrygent i kompozytor. Jest Pan twórcą niezwykle oryginalnym, indywidualistą obdarzonym niespotykaną osobowością i charyzmą - napisał minister kultury Piotr Gliński w liście do Jerzego Maksymiuka.
W samym szczycie zimnej wojny, kiedy świat zbroił się na potęgę i myślano, że wkrótce wybuchnie III wojna światowa ze śmiercionośnym użyciem atomu, architekci zastanawiali się jak ocalić społeczeństwo i czy architektura może wrócić do idei miasta-twierdzy. Pod zupełnie niewinnie wyglądającymi budowlami jak bloki mieszkalne, szkoły czy przedszkola organizowano schrony o grubych betonowych ścianach i potężnych żelaznych włazach. W Polsce pozostało wiele przykładów takiego budownictwa i często obecni lokatorzy bloków z lat 50. i 60. XX wieku już nie pamiętają, dlaczego ściany ich piwnic mają pół metra grubości. Z kolei popularne szkoły zw. tysiąclatkami były zaprojektowane tak, że można było je w ciągu kilku dni przekształcić w samodzielne szpitale. Tymczasem po drugiej stronie „żelaznej kurtyny” powstał inny projekt – miasto, które mogło się poruszać, by szukać ostatniego bezpiecznego miejsca na ziemi.
Pisarz był gorącym zwolennikiem higieny osobistej, i to w czasach, kiedy ludzie dopiero sobie uświadamiali, że brud niekoniecznie jest wyznacznikiem dobrego wychowania. On i jego rodzina korzystali z prysznica na wakacjach „ku bezgranicznemu zdziwieniu miejscowych”, jak relacjonował to przyjacielowi. Na prośbę Dickensa zbudowano na krańcu plaży przy wodospadzie, który się tam znajdował, ogromną drewnianą konstrukcję, dzięki czemu wodospad zmienił się w prysznic. Oczywiście inni plażowicze nie byli zadowoleni, że jeden człowiek zabiera im piękne widoki, ale nie przejawiali też żadnej chęci, by z prysznica skorzystać.