Po dzisiejszym spotkaniu polityków PiS z szefową Frontu Narodowego Marine Le Pen z ust polityków PO posypały się oskarżenia wobec rządu o proputinizm i kontakty z partiami wspierającymi Moskwę. Jak jednak już miesiąc temu sprawdziła "Gazeta Polska" - to w dużej mierze politycy związani z Europejską Partią Ludową (EPP), której przewodzi Donald Tusk, wspierają interesy Rosji lub wręcz są na liście płac Kremla.