Wczoraj rzecznik Pentagonu zakomunikował, że Stany Zjednoczone podjęły decyzję o wycofaniu z terytorium Niemiec 5000 żołnierzy. Proces ten ma trwać od 6 do 12 miesięcy. Jeszcze nie wiadomo, gdzie trafią relokowani z Niemiec żołnierze.
- Ta zmiana podkreśla potrzebę dalszych większych inwestycji Europy w obronność oraz większego udziału w odpowiedzialności za nasze wspólne bezpieczeństwo - gdzie już widzimy postępy od czasu, gdy sojusznicy zgodzili się na inwestowanie 5 proc. PKB na szczycie NATO w Hadze w zeszłym roku - skomentowała tę decyzję rzecznik NATO, Allison Hart.
W sobotę, zapytany o powody takiej decyzji Donald Trump, nie odpowiedział wprost, jednak dodał, że szykowana jest dalsza redukcja wojsk amerykańskich w Niemczech.
Zamierzamy znacznie ograniczyć ich liczebność. I to znacznie bardziej niż 5000
- powiedział dziennikarzom Trump.
W Niemczech obecnie znajduje się ok. 36 tys. żołnierzy amerykańskich.
Strona niemiecka decyzję o ograniczeniu liczebności wojsk USA na terenie swojego kraju w oficjalnych wypowiedziach przyjęła ze spokojem.
Decyzja ta była do przewidzenia
- ocenił niemiecki minister obrony, Boris Pistorius.
"Zły sygnał"
Decyzja o wycofaniu Amerykanów z Niemiec budzi jednak pewne wątpliwości.
- Historycznie rzecz ujmując, celem ZSRS była strefa wolna od wojsk amerykańskich, która miała objąć RFN. Plan Rapackiego słynny - strefa bezatomowa. Koncepcja Jacka Kuronia o strefie bezatomowej to również demilitaryzacja Niemiec przez USA. Oczywiście my na to patrzymy z perspektywy trochę chciejstwa, myśląc, że to 5000 żołnierzy amerykańskich, których USA chce rotować, trafi do Polski. Nie jest to wcale takie oczywiste. Poza tym trzeba mieć gdzie ich rotować w Polsce - ocenił były szef BBN, prof. Sławomir Cenckiewicz.
Również politycy republikańscy w USA dość krytycznie ocenili ten ruch, wyrażając w przyjętym oświadczeniu "duży niepokój".
„Przedwczesne ograniczenie amerykańskiej obecności w Europie, zanim potencjał ten zostanie w pełni wykorzystany, grozi osłabieniem odstraszania i wysłaniem złego sygnału Władimirowi Putinowi” - podkreślili szefowie komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów i Senatu, Republikanie Mike Rogers i Roger Wicker