Decyzja sądu apelacyjnego stanowi poważne zwycięstwo ruchu antyaborcyjnego, który naciskał na prezydenta Donalda Trumpa, by przywrócił wymóg osobistej obecności przy przepisywaniu szeroko stosowanej pigułki antyaborcyjnej mifepristone.
Sąd przychylił się do opinii stanu Luizjana, że przyjęte za czasów administracji Joe Bidena przepisy federalne, ułatwiające dostęp do mifepristone, podważają prawo stanowe chroniące życie ludzkie i zmuszają stany do wykorzystywania funduszy z publicznego ubezpieczenia zdrowotnego Medicaid na pilną pomoc kobietom, którym zaszkodził ten preparat.
Sąd niższej instancji uznał w zeszłym tygodniu, że mifepristone może być nadal przepisywane zdalnie.
Jedna z dwóch firm zajmujących się dystrybucją tego leku w kraju, Danco Laboratories, zapowiedziała, że w trybie nadzwyczajnym złoży apelację w Sądzie Najwyższym USA.
Sąd Najwyższy, w którym zasiadają w większości konserwatywni sędziowie, w 2022 r. zlikwidował federalne gwarancje prawa do aborcji, przywracając poszczególnym stanom prawo do określania przepisów w tym zakresie. Od tego czasu około 20 stanów zakazało aborcji na życzenie i zaostrzyło regulacje w tej sferze.
Biskupi przeciw obowiązkowi dla ubezpieczycieli
Jednocześnie, amerykańscy biskupi zaapelowali do Kongresu o odrzucenie projektu ustawy nakładających na ubezpieczycieli obowiązek pokrycia kosztów m.in. procedury in vitro. Ubezpieczyciele, którzy oferowaliby plany bez takiego zakresu, mieliby podlegać karze 100 dolarów dziennie - informuje Radio Watykańskie.
Apel Konferencji Episkopatu USA wskazuje, że in vitro w praktyce amerykańskiej „stanowi stosunkowo nieuregulowany przemysł, który tworzy setki tysięcy, a nawet miliony dzieci nienarodzonych, które będą bezterminowo zamrożone, wykorzystane w próbach umieszczenia ich w łonie matki albo odrzucone i zabite, często w sposób selektywny, eugeniczny”
- relacjonuje Vatican News.
Autorzy listu ostrzegają również przed konsekwencjami dla wolności religijnej. Jak piszą, wielu pracodawców wyznaniowych korzysta z federalnych regulacji ERISA właśnie po to, by uniknąć stanowych wymogów ubezpieczeniowych sprzecznych z sumieniem. Nowy obowiązek „postawiłby tych pracodawców w nowym konflikcie między jego wymogami a problematycznymi przepisami stanowymi”.