Jak powiedziała w rozmowie ze stacją Sky News, w zeszłym tygodniu pierwsza grupa wzięła udział w prowadzanym w nieujawnionym miejscu w regionie przeszkoleniu, a w najbliższych miesiącach odbędą się kolejne takie sesje. Dodała, że szkolenie przyczyni się do tego, iż sprawcy zbrodni wojennych będą mogli być sądzeni jeszcze w trakcie trwania konfliktu, a nie dopiero po jego zakończeniu.
Przewiduje się, że zdecydowana większość procesów dotyczących zbrodni wojennych będzie prowadzona na Ukrainie przez ukraińskich sędziów. Pierwszy taki proces odbył się w maju, a dotychczas skazano 14 rosyjskich żołnierzy. Ale zarejestrowano już ogromną liczbę domniemanych zbrodni wojennych - ponad 43 tys.
- Ukraina radzi sobie ze wszystkimi trudnościami, które jak wiemy mają miejsce w tej chwili w kraju, z takimi rzeczami jak kompetencje i organizacja sądów, aby osądzić zbrodnie wojenne. Jest to bardzo ważne, oczywiście dlatego, że sprawiedliwość jest ważna, ale także dlatego, że ci rosyjscy żołnierze i oficerowie, którzy obserwują w tej chwili ukraińskie oskarżenia - mam nadzieję - zdadzą sobie sprawę, że muszą działać zgodnie z prawem międzynarodowym
- powiedziała Prentis, dodając, że tych 90 sędziów po przejściu naprawdę intensywnego szkolenia będzie mogło skuteczniej prowadzić te sprawy.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i jego żona Ołena, która w listopadzie odwiedziła Wielką Brytanię, opowiadają się za utworzeniem specjalnego trybunału dla Ukrainy, aby przed nim w przyszłości stanęli rosyjscy przywódcy. Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze rozpoczął już śledztwo w sprawie wojny na Ukrainie, ale Zełenski twierdzi, że funkcjonujący równolegle specjalny trybunał mógłby ścigać szerszy zakres przestępstw.
Brytyjski rząd nie poparł w jednoznaczny sposób tego stanowiska, ale Prentis wskazała, że w rozmowach z władzami ukraińskimi rozważane są wszystkie opcje.
- Jestem pewna, że zdecydowana większość tych zbrodni wojennych będzie sądzona przez ukraińskich sędziów na Ukrainie, gdzie są świadkowie i dowody. Ale jestem też pewna, że społeczność międzynarodowa będzie chciała mieć moment, w którym sprawiedliwości stanie się zadość i będzie widać, że tak się dzieje. Nie wiemy jeszcze dokładnie, jaką formę to przybierze. Wszystkie opcje są na stole
- wyjaśniła.
- Nie sądzę, że kiedykolwiek przewidywaliśmy, że znów będziemy mieć zbrodnie wojenne w Europie i że będziemy musieli zacząć mówić o procesach w stylu Norymbergi
- dodała.
Szkolenie sędziów prowadzi Howard Morrison, brytyjski sędzia, który pracował w Międzynarodowym Trybunale Karnym oraz w międzynarodowych trybunałach karnych ds. zbrodni w byłej Jugosławii i w Rwandzie. Był on m.in. sędzią na procesie byłego przywódcy bośniackich Serbów Radovana Karadżicia i powiedział, że to daje nadzieję, iż rosyjscy przywódcy ostatecznie zostaną postawieni przed sądem.
- Powiedziano mi, kiedy byłem w trybunale dla byłej Jugosławii, że nigdy nie osądzimy (Slobodana) Miloszevicia, Karadżicia czy (Ratko) Mladicia, a my osądziliśmy wszystkich trzech. Nie wiadomo więc, jak polityczne wiatry zmienią kierunek w przyszłości. To może być długi, powolny proces, ale nie można całkowicie wykluczyć, że Rosjanie, wyżsi rangą Rosjanie w polityce lub w wojsku, mogą pewnego dnia stanąć przed międzynarodowym trybunałem
- powiedział Sky News.