W czwartek wyłowiono kolejne ciała ofiar, a międzynarodowy zespół starał się wydobyć prom, częściowo zanurzony w wodzie – podała AP.
Rząd Gujany ocenił, że w wypadku zginąć mogło około 100 osób, co oznaczałoby, że była to najtragiczniejsza w skutkach katastrofa morska w historii tego południowoamerykańskiego kraju.
Zbudowany w 1939 roku MV Barima wypłynął w sobotę ze stolicy Gujany, Georgetown, i kierował się w stronę Port Kaituma. Na Atlantyku, u wybrzeży regionu Esequibo, zaczął nabierać wody i przewrócił się.
Nurkowie, między innymi z Brazylii oraz Trynidadu i Tobago, starają się wyciągnąć prom na brzeg. Urzędnicy liczą, że oględziny pomogą ustalić przyczyny wypadku.
Policja wszczęła postępowanie karne i zatrzymała jak dotąd trzy osoby. Są wśród nich uratowani po wypadku kapitan promu i inny członek załogi. Według władz testy wykazały w ich organizmach ślady zażywania marihuany.
Zatrzymano również urzędnika, który nadzorował załadunek promu. Oficjalnie miało nim płynąć 116 pasażerów i 17 członków załogi, ale śledczy sądzą, że na pokładzie było w rzeczywistości 179 osób. Pojawiły się również podejrzenia, że prom był przeciążony.