Gabbard wystąpiła podczas kampanijnego wiecu Trumpa w Karolinie Południowej. To jeden z wahających się stanów, w których wynik głosowania może przeważyć zwycięstwo.
Kojarzona do tej pory z Demokratami niezależna polityk ogłosiła swoją decyzję o dołączeniu do obozu Republikanów.
Jestem dumna z tego, że stoję tu dzisiaj z panem, prezydencie Trump, i ogłaszam, że przyłączam się do Partii Republikańskiej
– powiedziała Gabbard w trakcie wiecu.
Dodała, że dołącza do partii ludzi i partii równości. - To partia, która została założona, aby walczyć z niewolnictwem i położyć kres niewolnictwu w tym kraju. To partia zdrowego rozsądku i partia, na której czele stoi prezydent, który ma odwagę i siłę, by walczyć o pokój - mówiła.
Zaskoczenia tą deklaracją nie krył sam kandydat, który za czasów swojej prezydentury był ostro krytykowany przez 43-letnią polityk.
Kolejni Demokraci w obozie Trumpa
Wcześniej podobne deklaracje padły z ust Roberta F. Kennedy'ego Jr. Bratanek byłego prezydenta USA był do tej pory kojarzony z Demokratami. Jednak w sierpniu zakończył swoją niezależną kampanię i zadeklarował poparcie dla Donalda Trumpa. Kilka dni później Trumpa poparła także Gabbard.
Kennedy Jr. i Gabbard mają dołączyć do prezydenckiej administracji po wygranej głównego przeciwnika Kamali Harris.
Imponujący życiorys
Tulsi Gabbard po niesatysfakcjonującym wynikach wstępnych w prawyborach kandydata Demokratów w walce o Biały Dom stała się niezależnym politykiem.
Przez pewien czas łączyła politykę ze służbą w amerykańskiej armii. Jako żołnierz z jednostce medycznej brała udział w misji w Iraku.
Jej zaangażowanie w politykę krajową koncentrowało się do 2022 roku głównie wokół Demokratów. Od ponad dwóch lat pozostawała niezależnym politykiem. Pod koniec sierpnia ogłosiła swoje poparcie dla Donalda Trumpa, a dwa miesiące później zadeklarowała dołączenie do Republikanów.