Podkreślono szczególną wagę sprawy: "Chodzi o poważny, brutalny atak na dostawę energii. Może to wpłynąć na bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne Niemiec".
- Szybkich rezultatów nie należy się spodziewać
- dodał rzecznik, cytowany przez portal dziennika "Welt".
Minister sprawiedliwości Marco Buschmann zapewnił, że władze niemieckie wraz z partnerami europejskimi wyjaśnią, kto jest odpowiedzialny za sabotaż linii.
- Nie damy się zastraszyć atakiem na rurociągi Nord Stream
- powiedział polityk agencji dpa.