W niedzielę wieczorem informowaliśmy o serii wybuchów w oddalonym niespełna 100 km od polskiej granicy Łucku na Wołyniu. Celem ataku okazały się składy paliw w mieście. Regionalne władze nakazały wczoraj mieszkańcom Łucka pozostać w schronach.
Dzisiaj szef obwodowym władz, Jurij Pohulajko, stwierdził, że atak został przeprowadzony z terytorium Białorusi.
- Na razie wiadomo, że rakieta manewrująca została wystrzelona ze strony Białorusi. Na miejscu całą noc pracowali ratownicy i w poniedziałek o godzinie 8 rano wciąż pracują
– poinformował Pohulajko, cytowany przez portal Ukrainska Prawda. Pocisk miał lecieć na niskiej wysokości, przez co nie został wykryty przez radary obrony powietrznej.
"The cruise missile on the oil depot in #Lutsk was fired from the direction of the Republic of #Belarus. It flew at a low altitude, so the radars failed to detect it.
According to preliminary data, there are no casualties," said the head of #Volyn Region State Administration. pic.twitter.com/ZSQCShvrHr — International Leaks (@Internl_Leaks) March 28, 2022
W wyniku ataku eksplodował jeden ze zbiorników paliwa.