„W uliczce jest teraz naprawdę niebezpiecznie, ludzie idą w górę i w dół, ludzie nie mogą zejść, ale inni wciąż idą w górę, zostaną zgnieceni. Ledwie udało mi się stamtąd wyjść, jest zbyt tłoczno. Myślę, że powinniście nad tym zapanować”
– powiedziała osoba, która zadzwoniła na numer alarmowy 112 w sobotę o godz. 18.34 czasu miejscowego.
Do tragedii doszło tego dnia około godz. 22.20, a więc prawie cztery godziny później. W dzielnicy Itaewon z okazji Halloween bawiło się nawet ponad 100 tys. osób. W wąskiej, stromej uliczce ludzie upadali i tratowali się nawzajem, wielu pod naporem tłumu nie mogło oddychać.
Odbierający zgłoszenie policjant zapytał, czy dzwoniący ma na myśli, że ludzie nie mogą przejść, „są przygniatani i upadają, i dojdzie do dużego wypadku”. Zgłaszający odpowiedział twierdząco. Opis rozmowy opublikowała stacja BBC.
W kolejnych godzinach przed tragedią policja odebrała jeszcze co najmniej 10 podobnych zgłoszeń.
🇰🇷_||~ 🎦〰️🚨 BREAKING truly the scariest halloween 120 fatality several injured 400 #rescue workers deployed.. #itaewon #Halloween #Seoul #이태원 #이태원사고 #압사사고. #Korea.#이태원사고
— A Deniz Ekşioğlu (@cover_up8d) October 29, 2022
pic.twitter.com/In9AK70lbf
„Potwierdziłem, że wykonano 11 telefonów alarmowych, ostrzegających przed potencjalnym zagrożeniem (…) od godz. 18.34 w dniu incydentu”
– powiedział w parlamencie szef policji, cytowany przez agencję Yonhap.
Według osób mieszkających w pobliżu miejsca tragedii obecność policyjna w okolicy była tej nocy nieadekwatna do sytuacji - podała BBC.
Jun oświadczył, że odczuwa „ciężką odpowiedzialność” i przyznał, że reakcja policji na zgłoszenia została oceniona jako „niewystarczająca”.
„W celu ustalenia prawdy i określenia, co za to odpowiadało, przeprowadzimy intensywną inspekcję we wszystkich dziedzinach w sposób szybki i gruntowny”
– zapewnił.
Sobotnie wydarzenia w dzielnicy Itaewon to najtragiczniejszy w skutkach przypadek wybuchu paniki w tłumie w historii Korei Południowej. Zginęło 156 osób, w większości młodych, w wieku 20-30 lat. Ponad 100 zostało rannych, z czego około 30 było we wtorek w ciężkim stanie. W całym kraju do soboty obowiązuje żałoba.