Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

W otoczeniu Sancheza skandal goni skandal. Kolejna afera - tuż przed konwencją socjalistów

Coraz większe problemy hiszpańskiej lewicy i jej lidera - stojącego na czele rządu w Madrycie Pedro Sancheza. Na krótko przed "sanacyjną" konwencją Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) wybuchł kolejny skandal. Tym razem jeden z czołowych polityków partii miał dopuszczać się "niewłaściwego zachowania" wobec partyjnych koleżanek.

Podczas sobotniego komitetu federalnego doszło do zmian personalnych w kierownictwie PSOE po tym, jak dotychczasowy sekretarz organizacji partyjnej Santos Cerdan, prawa ręka Sancheza, został aresztowany w ostatnich dniach m.in. za udział w grupie przestępczej zajmującej się manipulowaniem przetargami na roboty publiczne.

Reklama

Premier przedstawił również kilka środków mających przeciwdziałać korupcji, w tym m.in. reformę aparatu partyjnego, aby przeciwdziałać „nadmiernej koncentracji władzy” oraz zapewnienie anonimowości sygnalistom.

Skandal goni skandal

Próba sanacji w PSOE została jednak przyćmiona przez kolejny skandal, o którym w przeddzień zjazdu napisał portal elDiario.es. Francisco Salazar, jeden z czołowych członków partii, został oskarżony przez kilka koleżanek partyjnych o „niewłaściwe zachowanie”.

Po oskarżeniach Salazar zrezygnował z funkcji partyjnych i w administracji premiera, a PSOE – która sama określa się jako partia „feministyczna – zapowiedziała dochodzenie w jego sprawie. Jak zaznaczyło ugrupowanie, nie miało ono dotychczas żadnych sygnałów w tej sprawie.

Krytyka z wewnątrz partii

W sobotę w siedzibie partii przy ulicy Ferraz w Madrycie pojawiły się pojedyncze głosy krytyki pod adresem Sancheza. Emiliano Garcia-Page, szef wspólnoty autonomicznej Kastylia La-Mancha, zgłosił propozycję głosowania nad wotum zaufania dla rządu lub rozpisania nowych wyborów. W jego opinii środki przedstawione przez premiera są „niewystarczające”, aby zażegnać obecny kryzys.

Postawa Garcii-Page spotkała się z krytyką innych prominentnych członków PSOE, m.in. z ostrą reakcją ministra transportu Oscara Puente, który nazwał swojego partyjnego kolegę „hipokrytą”.

Przebieg komitetu federalnego PSOE krytycznie oceniła też wicepremierka i ministra pracy Yolanda Diaz, która stoi na czele bloku Sumar – mniejszego partnera w koalicji rządowej. Według niej Sanchez „nie przedstawił żadnych środków mających na celu demokratyczną odnowę naszego kraju”.

Opozycja się zbroi

Również w sobotę, kilkanaście kilometrów dalej w największym stołecznym centrum konferencyjnym IFEMA, odbywał się kongres głównej siły opozycyjnej – Partii Ludowej, na którym Alberto Nunez Feijoo został ponownie wybrany na przewodniczącego ugrupowania, nie mając żadnych konkurentów.

„Trzy lata temu moim zobowiązaniem była odbudowa naszej partii; dziś jest nim odbudowa naszego kraju” – powiedział Feijoo, który obiecywał m.in. położenie kresu korupcji.

„Nie jestem i nie będę taki jak on (Sanchez). (…) Jeśli zrobię to, co on, wyrzućcie mnie z partii”

– dodał.

W 2018 r., kiedy PP oddawała władze, co zapoczątkowało kilkuletnie rządy PSOE, to właśnie skandal korupcyjny – jeden z największych w historii kraju, znany jako afera Guertel – przyczynił się do zmian na hiszpańskiej scenie politycznej.

Według najnowszego sondażu wyborczego, przeprowadzonego przez ośrodek 40dB dla dziennika „El Pais” i radia Cadena SER, PP może liczyć na 33,3 proc. poparcia. Na drugim miejscu jest PSOE, która w wyniku skandalu korupcyjnego straciła prawie 5 punktów proc. – obecnie popiera ją 27 proc. wyborców. Trzecie miejsce zajęła prawicowa partia Vox z 15,2 proc.

Źródło: niezalezna.pl, PAP
Reklama