O rozpoczęciu dochodzenia przez Konferencję Demokratyczną – formalne władze partii w tym stanie - poinformował media Demokrata Ron Kim. Śledczy dostaną prawo przesłuchiwania świadków i wymagania od nich zeznań pod przysięgą. Kim nie ukrywał, że to śledztwo to pierwszy krok do impeachmentu i usunięcia Cuomo ze stanowiska.
- Niektórzy członkowie [Konferencji – dop. red.]. łącznie ze mną, argumentowali, że mamy dosyć materiałów aby rozpocząć impeachment nawet dzisiaj - podkreślił w oświadczeniu.
Równocześnie wyszło na jaw, że policja z Albany, gdzie mieści się stolica stanu Nowy Jork, otrzymała zawiadomienie o możliwości popełnienia przez Cuomo przestępstwa wysłane przez jego własne biuro. Miało to prawdopodobnie związek z ostatnim oskarżeniem pod jego adresem – o to, że obmacywał swoją asystentkę bez jej zgody w służbowej posiadłości.
Cuomo jeszcze niedawno był ostro promowany przez lewicę i szybko stał się jednym z najbardziej znanych w USA Demokratów. Teraz jednak zmaga się z dwoma gigantycznymi kryzysami wizerunkowymi, które mają potencjał kryminalny. Jednym z nich jest skandal wokół ogromnej ilości zgonów na COVID w nowojorskich domach opieki. Jego administracja świadomie manipulowała statystykami, zaniżając je o mniej więcej 50%, bo bali się śledztwa i wykazania, że jego decyzje – szczególnie ta, że takie placówki muszą przyjmować wracających ze szpitali pensjonariuszy nawet jeśli są chorzy na COVID – spowodowała pogorszenie sytuacji epidemicznej. Drugim skandalem jest seria oskarżeń o molestowanie seksualne. Cuomo na chwilę obecną oskarżyło już sześć kobiet, w większości jego byłych pracownic.
Warte odnotowania w tej sprawie jest to, że przeciwko Cuomo zwróciła się lewica. O tym, że coś jest nie tak jeśli chodzi o statystyki zgonów w domach opieki, Republikanie mówili od miesięcy. Prawdziwy kryzys wybuchł jednak, kiedy śledztwo w tej sprawie przeprowadziła znana ze skrajnie lewicowych poglądów prokurator generalna Letitia James, która na to stanowisko startowała z nominacji Demokratów. Oskarżające go kobiety także są związane z Partią Demokratyczną – jedna z nich pracowała nawet dla kampanii Bidena.
W wypadku gubernatora procedura impeachmentu wygląda niemal identycznie niż w wypadku prezydenta USA. Najpierw niższa izba parlamentu czyli Zgromadzenie Stanowe zdecyduje w głosowaniu o tym, czy zostaną postawione mu zarzuty. To wydaje się być już przesądzone, według sondażu przeprowadzonego przez agencję AP co najmniej 121 ze 150 członków Zgromadzenia uważa, że w świetle tych skandali Cuomo powinien odejść ze stanowiska. Po poddaniu go przez Zgromadzenie impeachemtowi o jego losie zdecyduje stanowy Senat większością kwalifikowaną. W wypadku gubernatorów szanse na stracenie w ten sposób stanowiska są nieporównywalnie większe niż w wypadku prezydentów. Jak na razie w historii USA usunięto tak ze stanowisk ośmiu gubernatorów a kilku innych odeszło samych zanim doszło do głosowania.
Dla wszystkich jest jasne, że nawet jeśli Cuomo zachowa na razie stanowisko, to jego obiecująca kariera polityczna, która zdaniem wielu osób miała znaleźć finał w Białym Domu, jest już skończona. Pytaniem pozostaje to czy na tym się skończy. Coraz powszechniej słychać bowiem głosy, że działania Cuomo powinny stać się obiektem federalnego śledztwa. Pytaniem pozostaje to, czy Departament Sprawiedliwości odważy się na rozpoczęcie go wobec polityka, który do niedawna był jednym z najbliższych sojuszników Joe Bidena.