Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Zmarł były dyrektor Rady Badań Wywiadowczych CIA, wielki przyjaciel Polski. Jako pierwszy Amerykanin napisał prawdę o Smoleńsku

22 maja 2022 r. w Alexandrii zmarł po długiej chorobie Samuel Eugene "Gene" Poteat. Jako pierwszy Amerykanin (obok gen. Waltera Jajko) przekonywał publicznie, że to Rosjanie stoją za tragedią w Smoleńsku. Poteat pisał wprost, że zamach smoleński miał służyć do likwidacji obozu pronatowskiego i zastąpienia go w Polsce politykami dążącymi do zbliżenia z Rosją. O jego śmierci poinformował nas profesor Wiesław Binienda.

Zmarł długoletni wysoki oficer CIA, dr Eugene Poteat.

Z głębokim smutkiem zawiadamiamy naszych czytelników o śmierci prawdziwego amerykańskiego patrioty, naukowca, wynalazcy i serdecznego przyjaciela Polski, S. Eugene'a "Gene'a" Poteata

– informuje serwis smolenskcrashnews.com.

Jak czytamy dalej, "dla wielu z Was, którzy śledzili przebieg śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, nazwisko Gene'a stało się synonimem niezależnego i przejrzystego dochodzenia w sprawie tego tragicznego wydarzenia w 2010 roku".  

Jego oryginalny artykuł, opublikowany na łamach The Charleston Mercury, został szeroko rozpowszechniony w polskiej prasie i stał się bodźcem dla naukowców i badaczy na całym świecie do odkrycia prawdy o Smoleńsku - teraz, 12 lat później, bez cienia wątpliwości uznanym za zamach terrorystyczny.

"To właśnie słowa Gene'a "[...] gdy ma się do czynienia z Rosjanami, a ich znane, często używane wyrażenie jest bardziej trafne niż kiedykolwiek: To nie był wypadek, towarzyszu", wprawiły w ruch koła zębate prawdy"

- napisano.

Poniżej przedrukowujemy jego tekst z 2012 roku z „Charleston Mercury”.


„Gazeta Polska” jako jedyne polskie pismo drukowała za zgodą autora najnowszy artykuł Gene Poteata, byłego dyrektora Rady Badań Wywiadowczych CIA. To pierwszy opublikowany przez tak znaną osobę tekst w prasie amerykańskiej, w którym jest mowa o ustaleniach ekspertów zespołu sejmowego Antoniego Macierewicza.


Jak wyeliminowano naszych sojuszników

Po katastrofie smoleńskiej Rosjanie przygotowali oficjalny raport, znany jako raport MAK. Stwierdzili w nim, że przyczyną katastrofy był błąd pilota, a dokładniej próba lądowania w złych warunkach pogodowych pod naciskiem oficjeli znajdujących się na pokładzie. Według raportu, do katastrofy oraz rozbicia się maszyny o ziemię przed pasem startowym miało bezpośrednio doprowadzić uderzenie samolotu w brzozę, a następnie utrata lewego skrzydła.

Oczywiście wypadki się zdarzają. Ale niespotykane, nadzwyczaj pospieszne działania Rosjan tuż po katastrofie wyglądały jak zacieranie przez przestępcę śladów na miejscu zbrodni, a nie jak szukanie odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę się stało. Rosjanie szybko wyrównali spychaczami miejsce katastrofy, przejęli czarne skrzynki samolotu, nie dopuszczając nikogo do ich zbadania. [...]

Polacy badający katastrofę mieli dostęp do samolotowego komputera pokładowego (ale nie do rejestratorów lotu), którego dane udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że ustalenia rosyjskiego raportu MAK były dalekie od prawdy: samolot nie obniżył się na tyle, by uderzyć o brzozę, nie było nacisków na pilotów [akurat to wiemy ze stenogramów przygotowanych przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych - przyp. „GP”], a gdy załoga zainicjowała odejście na drugi krąg, dwie eksplozje na pokładzie rozerwały maszynę. Amerykańscy eksperci współpracujący z NASA i FAA (Federal Aviation Administration) dokonali obliczeń wskazujących, że uderzenie samolotu nie zakończyłoby się oderwaniem skrzydła, lecz co najwyżej niewielkim wgnieceniem [chodzi o badania prof. Wiesława Biniendy - przyp. „GP”]. Wyniki analizy komputera pokładowego i zdjęć terenu katastrofy doprowadziły australijskiego eksperta do konkluzji, że samolot został rozerwany przez dwa wybuchy, jedną wewnątrz lewego skrzydła, drugą w kadłubie - zakończoną całkowitym zniszczeniem maszyny [chodzi o badania dr. Grzegorza Szuladzińskiego - przyp. „GP”]. [...]

Jeśli faktycznie był to tylko wypadek, jak twierdzą Rosjanie, rejestratory lotu potwierdziłyby ich wersję. Zamiast tego mieliśmy do czynienia z tworzeniem przez Rosję zasłon dymnych i z matactwami.
Mimo że bez twardych, stuprocentowych dowodów lub wiarygodnych świadków sąd nie byłby w stanie orzec winy Rosjan, sąd opinii publicznej bez trudu potrafi wskazać sprawcę. Ale dla tych, którzy stracili swoich przywódców, ukochanych bliskich lub znajomych, to niewielka pociecha. Dla nich publiczne protesty nie wystarczą, by za ten sfabrykowany wypadek oddać sprawcę w ręce sprawiedliwości.

Polska będzie musiała przeżyć to gorzkie doświadczenie. Nie będzie mogła jednak nigdy go zapomnieć, powinna też zrobić z niego użytek: na zawsze zmienić swoją postawę i stosować zasadę bardzo ograniczonego zaufania. Gdy wrogowie danego kraju mają w nim bardzo silne wpływy - tak jak jest obecnie w Polsce - każdy ruch musi być wykonywany ze zręcznością, która pozwoli na uniknięcie wpadnięcia w kolejną pułapkę. Dopóki bowiem Polska nie wyzwoli się całkowicie spod wpływów Rosji, dopóty takie tragedie będą się zdarzać.

To, co „przypadkiem” stało się w Smoleńsku, umożliwiło Putinowi eliminację naszych polskich, pronatowskich sojuszników i zastąpienie ich przedstawicielami obozu prorosyjskiego. Na Polakach sprawdziło się rosyjskie porzekadło: „Zmień się w owcę, a spotkasz wilka”. Dlatego musimy pamiętać, tak jak i muszą o tym pamiętać Polacy, że w relacjach z Rosjanami niewiele się zmienia, a ich popularne powiedzenie - „To nie był przypadek, towarzyszu” - nigdy nie było bardziej stosowne do sytuacji.

Artykuł ukazał się w lipcu 2012 r. w amerykańskim piśmie „Charleston Mercury”


Notatka biograficzna o Gene Poteat (za The Washington Post, tekst z 29 maja 2022 r.)

Samuel Eugene "Gene" Poteat, emerytowany starszy oficer wywiadu naukowego Centralnej Agencji Wywiadowczej, wynalazca, nauczyciel i prezes stowarzyszenia, zmarł 22 maja 2022 r. w Alexandrii, VA, po długiej chorobie.

Gene urodził się w 1930 r. w Bessemer City w Karolinie Północnej jako syn Eugene'a Justice'a i Sarah Darnell Poteat. Rodzina osiedliła się w Charleston, w Karolinie Południowej. Przed rozpoczęciem nauki w college'u Gene służył w wojsku w Europie pod koniec II wojny światowej. Gene ukończył studia w The Citadel z tytułem licencjata inżynierii elektrycznej, będąc jednym z wielu Amerykanów, którzy zdobyli wykształcenie wyższe w ramach programu G.I. Bill. Uzyskał tytuł magistra w zakresie Statecraft and National Security Affairs ze specjalizacją w Intelligence Studies w Institute of World Politics i otrzymał honorowy tytuł LL.D. za zasługi dla edukacji wywiadowczej i zawodu.

Przed podjęciem pracy w CIA Gene pracował w Bell Labs i na Przylądku Canaveral, gdzie w czasie zimnej wojny projektował systemy naprowadzania rakiet. Gene został zwerbowany do CIA podczas służby na Przylądku Canaveral. W CIA pracował nad samolotem szpiegowskim U-2 i zaprojektował system maskujący dla samolotu Lockheed Martin SR-71. W Dyrekcji Nauki i Technologii zajmował się ekspertyzami naukowymi dotyczącymi systemów rozpoznania kosmicznego i morskiego, a także pracował w Narodowym Biurze Rozpoznania, jako dyrektor techniczny Biura Programów Specjalnych Marynarki Wojennej oraz jako dyrektor wykonawczy Rady Badań i Rozwoju Wywiadu. Gene odbywał także zagraniczne podróże do Londynu, Oslo, na Bliski Wschód i do Azji, a jego rodzina często zmieniała miejsce pobytu wraz z nim. Zarządzał także światową siecią punktów obserwacyjnych CIA.

Za swoje innowacje technologiczne Gene został odznaczony Medalem Zasługi CIA oraz nagrodą National Reconnaissance Office's Meritorious Civilian Award.

Życiowa miłość Gene'a do samolotów zaczęła się już jako nastolatka, gdy pozwolono mu latać samolotem Piper Cub, a później cieszył się Piperem Cherokee, którego kupił na potrzeby podróży rodzinnych.

W czasie swojej długiej kariery Gene odegrał ważną rolę w ważnych wydarzeniach w historii Ameryki. Latem 1964 r. Gene został poproszony o naukowe rozstrzygnięcie, czy raport operatora radaru potwierdził, że U.S.S. Maddox był atakowany przez wrogie łodzie podwodne w Zatoce Tonkińskiej. Ufając faktom i nauce, Gene odpowiedział, że nie można wyciągnąć żadnych wniosków bez innych danych dotyczących pogody i warunków na powierzchni. Biały Dom naciskał na Gene'a, by podjął decyzję bez względu na dodatkowe informacje. Gene stwierdził, że "nie", Maddox nie był atakowany. Wnioski Gene'a zostały zignorowane, a prezydent Lyndon B. Johnson doprowadził do eskalacji wojny w Wietnamie. Ponad trzy dekady później, kiedy dokumentaliści z BBC ponownie zainteresowali się incydentem w Tonkin, Gene miał okazję porozmawiać twarzą w twarz z kapitanem Maddoxa, który potwierdził, że nie widział tamtej nocy łodzi P.T. ze swojego stanowiska na mostku.

Przez całe swoje życie Gene wierzył, że dobry wywiad, oparty na twardych podstawach naukowych, może zapobiec konfliktom zbrojnym i promować globalną stabilność. Z radością witał kobiety w szeregach społeczności wywiadowczej jako osoby o pozytywnym wpływie i promował przyjmowanie kobiet do The Citadel. Prowadził również zajęcia na temat kobiet szpiegów i zdobył wiedzę na temat historii kobiet w szpiegostwie.

Po odejściu z CIA Gene pełnił wiele innych funkcji, m.in. dyrektora Grupy Badań Strategicznych Stowarzyszenia Wojny Elektronicznej, prezesa Stowarzyszenia Byłych Oficerów Wywiadu (AFIO) w latach 1999-2015 oraz był członkiem Rady Doradców Międzynarodowego Muzeum Szpiegów. Gene był emerytowanym profesorem w Instytucie Polityki Światowej, gdzie wykładał technologię, wywiad, bezpieczeństwo i strategię państwową, felietonistą The Charleston Mercury oraz współpracownikiem czasopisma AFIO Intelligencer.

Martha Cox Poteat, ukochana żona Gene'a od 50 lat, zmarła w 2004 roku. Po dziesięcioleciach spędzonych jako podróżująca żona CIA, została lokalną fotoreporterką i pilotką samolotów. Jego rodzeństwo: Donald W. Poteat, Wayne M. Poteat i Aloma Faye Ostendorff nie żyje.

Gene'owi pozostały córki: Sarah Elisabeth Poteat (Bradley J. Garrett), prawnik specjalizujący się w walce z terroryzmem w Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości USA, i Mary Ann Poteat Schaffer (Gary Wayne Schaffer), Dyrektor Zarządzający i Główny Pilot Systemów w United Airlines oraz prawnik, a także wnuk Max Poteat-Garrett, uczeń gimnazjum.

Oprócz miłości i pociechy ze strony rodziny, ostatnie dni Gene'a rozjaśniły psy jego córki Mary Ann, Bella i Bodie, które pozostały przy jego łóżku do samego końca.

Przez całe życie Gene przechowywał list od swojego dowódcy, który pisał, że jeśli Gene nie zdecyduje się zostać oficerem wojskowym, prawdopodobnie odniesie sukces jako "człowiek śpiewający i tańczący". Gene Poteat uwielbiał grać na pianinie i tańczyć.

W miejsce kwiatów rodzina proponuje przekazanie pamiątki po Gene'ie lub darowizny w jego imieniu na rzecz wybranej fundacji lub organizacji charytatywnej.

Nabożeństwo żałobne w piątek, 10 czerwca, o godz. 13.00 w Demaine Funeral Home, 520 South Washington St.

Źródło: niezalezna.pl, The Washington Post, smolenskcrashnews.com

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane