Z powodu ogromnej presji Joe Biden przerwał w poniedziałek swój urlop i wrócił do Waszyngtonu, aby wygłosić przemówienie w związku z tragiczną sytuacją w Afganistanie.
W jego trakcie oskarżył samych Afgańczyków o to, że ewakuacja afgańskich współpracowników zagrożonych zemstą Talibów przebiega w tak chaotyczny sposób. Stwierdził, że USA nie mogło zorganizować jej wcześniej, bo do samego końca wierzyli, że uda się powstrzymać ofensywę Talibów. Stwierdził także, że sytuacja stała się chaotyczna „szybciej, niż przewidywaliśmy”. Dziennik „New York Times” twierdzi, że przewidywania amerykańskiego wywiadu co do stabilności rządu stawały się w ostatnich miesiącach coraz bardziej ponure, ale nikt nie wierzył, że Kabul upadnie tak szybko.
Amerykański wywiad od dawna miał wątpliwości co do stabilności afgańskiego rządu. Przedstawiciele Białego Domu twierdzą, że w kwietniu br. – kiedy Biden podjął ostateczne decyzje co do terminu wycofania amerykańskich wojsk – wywiad miał przewidywać, że rząd Afganistanu nie utrzyma się dłużej niż dwa lata. Również w corocznym raporcie wywiadowczym dotyczącym zagrożeń na świecie analitycy stwierdzili, że będzie miał ogromne problemy w stawieniu czoła Talibom bez wsparcia wojsk Koalicji, głównie amerykańskich. W Wietnamie siły Południa stawiały jednak czoło komunistom z Północy jeszcze dwa lata po wycofaniu się Amerykanów i odcięcia ich od wsparcia finansowego. Liczono, że afgańska armia, której nie planowano pozbawiać finansów i wsparcia, da radę co najmniej to powtórzyć. Nikt raczej nie miał wątpliwości, że nie dadzą rady powstrzymać Talibów, ale nikt też się nie spodziewał, że w tydzień po zdobyciu Zaranj, stolicy prowincji Nimruz – pierwszej regionalnej stolicy jaka wpadła w ich ręce – Talibowie wejdą do Kabulu.
Było to możliwe dlatego, że afgańskie wojsko praktycznie nie stawiło im oporu, poddając się lub dezerterując całymi oddziałami, często bez jednego wystrzału. Latem pogląd agencji wywiadowczych na postępy Talibów stał się jednak znacznie bardziej pesymistyczny. W lipcu, kiedy Talibowie oblegali już kilkanaście dużych miast, jeden z raportów wywiadu miał ostrzegać, że jeśli Talibowie dadzą radę je przejąć, to nastąpi reakcja łańcuchowa, która sprawi, że siły rządowe stracą wolę walki. Inny, dostarczony do Kongresu, twierdził, że Talibowie wyciągnęli wnioski z konfliktu w latach 90. i tym razem skupią się na zdobyciu północy kraju i opanowaniu regionalnych stolic i przejść granicznych przed ruszeniem na Kabul – i dokładnie to miało miejsce.
Problem w tym, że zdaniem przedstawicieli wywiadu nikt nie potraktował tych ostrzeżeń poważnie. Kluczowe decyzje miały bowiem zostać podjęte wcześniej, kiedy pogląd służb na sytuację w Afganistanie był dużo bardziej optymistyczny. 27 kwietnia Departament Stanu nakazał ewakuację z amerykańskiej ambasady personelu, który uznano za niekonieczny do jej funkcjonowania. Według „NYT” agencje wywiadowcze przewidywały wtedy, że Afgańczycy będą bronić się jeszcze co najmniej 18 miesięcy, co da dużo czasu na spokojną ewakuację reszty Amerykanów i ich sojuszników.
Na razie nie jest jasne, dlaczego nie zmodyfikowano planu wraz z coraz bardziej ponurymi przewidywaniami wywiadu. Jeden z członków administracji Bidena powiedział „NYT” anonimowo, że nawet w lipcu, kiedy sytuacja w kraju stawała się już bardziej niebezpieczna, wywiad nie ostrzegał przed szybkim przejęciem władzy przez Talibów. Nie byli również do końca pewni, czy ich oceny są do końca słuszne. Według niego nawet na tydzień przed upadkiem Kabulu wywiad twierdził, że nie jest on nieunikniony.
Także przedstawiciele sił zbrojnych twierdzą, że przewidywali możliwość szybkiego upadku Afganistanu i od tygodni namawiali bezskutecznie Departament Stanu na przyspieszenie ewakuacji. Telewizja CNN informuje, że w zeszłym miesiącu wywiad wojskowy miał ostrzegać, że zapoczątkowane w czasach prezydenta USA Donalda Trumpa rozmowy pokojowe w Doha między Talibami i rządem były dla tych pierwszych jedynie zasłoną dymną i ich celem od początku było przejęcie pełnej kontroli nad krajem. Kongresman Mike McCaul, główny Republikanin w Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów, ujawnił, że wywiad wojskowy już w czerwcu ostrzegał, że rząd może upaść w 90 dni – a potem stwierdzili, że może to stać się nawet w 30. Inne źródła twierdzą jednak, że to właśnie raporty wywiadowcze wojskowej agencji DIA i inne informacje docierające z Pentagonu były bardziej optymistyczne niż informacje przekazywane przez cywilną CIA.
Emerytowany pułkownik Mike Jason powiedział portalowi Detroit Free Press, że dla wojska zawsze było oczywiste, że afgańskie siły zbrojne załamią się, jak tylko Amerykanie wyjdą z tego kraju. Zwrócił uwagę, że politykom w Waszyngtonie nigdy nie udało się rozwiązać takich problemów jak niekompetentne dowództwo, nadużycia, korupcja czy niskie płace w siłach zbrojnych i zupełnie nie jest zdziwiony, iż poszło to tak szybko. „Kiedy źródło pieniędzy z amerykańskiej pomocy zaczęło wysychać i przyszedł Taliban z lepszymi wypłatami, a my wskazywaliśmy na całym świecie, że się stamtąd wycofujemy, to przyszedł moment, w którym zaczęli oceniać, co bardziej opłaca się im i ich rodzinom” - powiedział.
Wielu komentatorów uważa, że sprzeczne oceny tego, co w ogóle się stało, ze strony administracji, dyplomacji, wojska i cywilnego wywiadu, nie są niczym niezwykłym.
Zauważają, że wyjście z Afganistanu było tak wielką kompromitacją, że teraz frakcje i osoby, które miały na nie wpływ, próbują zrzucić winę za nią na innych i ustawić się na jak najlepszej pozycji startowej przed spodziewanymi rozliczeniami. To, że takie rozliczenia będą miały miejsce, jest dla wszystkich jasne. Najpóźniej zaczną się, kiedy Republikanie odzyskają większość w Izbie i Senacie w przyszłorocznych wyborach. Po afgańskiej kompromitacji Bidena raczej nie będą mieli z tym większych kłopotów.