Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

„Bezzębni wrogowie, zdradzieccy sojusznicy”. Szerzy się krytyka wycofania się USA z Afganistanu

Talibowie zdobywają Afganistan szybciej niż ktokolwiek przypuszczał. Coraz więcej osób twierdzi, że to w jaki sposób prezydent USA Joe Biden wycofał amerykańskie wojska z tego kraju to kompromitacja, która może mieć ogromne skutki dla amerykańskiej polityki zagranicznej w przyszłości.

Kiedy Amerykanie rozpoczęli w maju br. wycofywanie swoich wojsk z Afganistanu Talibowie rozpoczęli kolejną ofensywę. Jej tempo zdziwiło wszystkich. W ciągu trzech miesięcy zwiększyli liczbę kontrolowanych przez siebie dystryktów z 73 do 223. Do 10 sierpnia kontrolowali już 65 proc. kraju. Ich ostatnią zdobyczą jest Mazar-I-Szarif, ostatnia twierdza sił rządowych na północy kraju. Tym samym kontrolują już wszystkie duże miasta poza Kabulem.

Pomimo tragicznej sytuacji w kraju i śmiertelnego zagrożenia dla tysięcy Afgańczyków, którzy w ciągu ostatnich dwóch dekad współpracowali z siłami Koalicji, Biden nie planuje zrezygnować z planów wycofania się z tego kraju, wysłał jedynie dodatkowych żołnierzy aby pomóc w ewakuacji personelu z Kabulu. Amerykanie podkreślają, że nie oznacza to, że nie będą już wspierać swoich sojuszników. W sobotę sekretarz stanu Anthony Blinken odbył rozmowę z prezydentem Ashrafem Ganim. „Sekretarz podkreślił poświęcenie USA dla silnych związków dyplomatycznych i obronnych z rządem Afganistanu i naszym ciągłym wsparciu dla jego mieszkańców” - napisał po tej rozmowie w oświadczeniu Departament Stanu. W niedzielę zaś pojawiły się doniesienia o ucieczce Ganiego z kraju, przypuszczalnie do Tadżykistanu.

[https://niezalezna.pl/407624-prezydent-aszraf-ghani-opuscil-afganistan-to-koniec-po-wszystkim]

Sam Biden jest jednak powszechnie już krytykowany za to w jaki sposób przeprowadził wycofanie amerykańskich sił z tego kraju. Zdaniem wielu komentatorów chaos tej ewakuacji i brak reakcji na brutalną ofensywę Talibów może mieć ogromne konsekwencje dla amerykańskiej polityki zagranicznej w przyszłości i sprawić, że inne państwa dwa razy zastanowią się czy sojusz z USA im się opłaca.

Jednym z najgłośniejszych krytyków postępowania Bidena jest lider republikańskiej mniejszości w Izbie Reprezentantów Kevin McCarthy. W piątek odbył rozmowę z ambasador Afganistanu w USA Adelą Raz, po którym w bardzo ostrych słowach skrytykował to, jak Amerykanie wycofują się z Kabulu. „Biały Dom nie ma żadnego dostrzegalnego planu innego niż błaganie Talibów o litość” - napisał w oświadczeniu - „To spartaczone wycofywanie się, przypominające jego nieudany odwrót z Iraku, to wstyd dla naszego narodu”. Dodał, że USA powinny przynajmniej zapewnić wsparcie lotnicze siłom rządowym broniącym stolicy.

Równie ostro skrytykował postępowanie Bidena szef senackiej mniejszości Mitch McConnel. Ostrzegł, że jeśli administracja Bidena nie zapewni większego wsparcia siłom rządowym, to Al-Kaida i Taliban będą świętować dwudziestą rocznicę zamachów z 11 września paląc amerykańską ambasadę w Kabulu. Dodał, że „nieodpowiedzialna” polityka Bidena doprowadzi „do jeszcze gorszej drugiej części upokarzającego upadku Sajgonu w 1975”.

Administracja Bidena tradycyjnie już oskarżyła o swoje kłopoty administrację byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, która rzekomo miała postawić Talibów w wyjątkowo korzystnej militarnie pozycji poprzez prowadzenie negocjacji między nimi i rządem. W odpowiedzi były prezydent stwierdził, że Biden nie miałby obecnych kłopotów gdyby trzymał się jego planu wycofania z Afganistanu. Stwierdził, że gdyby to on rządził, to wycofanie wojsk byłoby modyfikowane w zależności od aktualnej sytuacji. Stwierdził również, że ofensywa Talibów jest konsekwencją tego, że z powodu Bidena „Taliban już się nie boi i nie szanuje Ameryki i jej siły”.

Działania Bidena ostro skrytykował również były szef CIA i dowódca wojsk Koalicji w Afganistanie David Patreus. „To ogromna porażka naszego bezpieczeństwa narodowego i jest na skraju stania się znacznie gorszą jeśli nie podejmiemy naprawdę znaczącego działania” - powiedział dziennikarce Ricie Cosby. Dodał, że od miesięcy ostrzegał przed „psychologicznym załamaniem się” sił rządowych pozbawionych amerykańskiego wsparcia i że zdobycie Kabulu można jeszcze powstrzymać jeśli Ameryka przekona Talibów, że nie pozostawi tego bez konsekwencji.

Coraz więcej ekspertów ostrzega, że kompromitacja w Afganistanie będzie miała ogromne konsekwencje dla amerykańskiej polityki zagranicznej i ich pozycji w świecie. Emerytowany generał David Barno, który swego czasu dowodził w Afganistanie a obecnie wykłada studia strategiczne na uniwersytecie Johna Hopkinsa, stwierdził, że ucieczka Amerykanów z Afganistanu będzie miała dla tego państwa większe konsekwencje niż ucieczka z Wietnamu i tymczasowe wycofanie się z Iraku w 2011 roku. „Niestety wierzę, że ten tragiczny skutek będzie dominującym werdyktem w sprawie siły militarnej USA i ich międzynarodowej woli przez wiele najbliższych lat, o ile nie przyćmi ich kolejny duży konflikt” - napisał do portalu The Hill - „To będzie katalizator przyszłych nieprawidłowych ocen przez przeciwników Ameryki i będzie promował niebezpieczną wiarę w to, że potęga militarna USA i polityczna wola obrony przyjaciół i sojuszników ulegają osłabieniu”. 

Inni eksperci są podobnego zdania. „Naszym wrogom pokazuje to, że Stany Zjednoczone mogą być pokonane. Co więcej mogą być pokonane przez Talibów, którzy tak naprawdę nie powinni móc pokonać USA” - stwierdził Cliff May, założyciel i prezydent wpływowego think-tanku Fundacja Obrony Demokracji - „Jako wróg jesteśmy bezzębni. Jako sojusznik jesteśmy zdradzieccy”.

Źródło: Fox News, The Hill

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane