Wybory do Bundestagu odbędą się 26 września. Wczoraj odbyła się debata telewizyjna pomiędzy trzema kandydatami na kanclerza RFN> W debacie na antenie publicznych stacji ARD i ZDF udział wzięli Annalena Baerbock (Zieloni), Armin Laschet (CDU/CSU) i Olaf Scholz (SPD).
Zapytaliśmy europosła Prawa i Sprawiedliwości Ryszarda Czarneckiego o to, czyje zwycięstwo, byłoby najkorzystniejsze dla Polski. - Uważam, że bawienie się we wskazywanie kogo Niemcy mają wygrać jest błędem, bo zachęca to inne narody do podobnych zabaw względem Polaków. Trzeba uszanować autonomię naszych zachodnich sąsiadów, niech wybierają kogo chcą - stwierdził.
- Na pewno każdy z nich ma swoje plusy i minusy z punktu widzenia Polski. Annalena Baerbock chciałaby przykręcenia śruby klimatycznej, co oznaczałoby duże obciążenia finansowe dla naszego kraju. Armin Laschet zapewne kontynuacje polityki historycznej, która z naszego punktu widzenia jest nie do przyjęcia. A Olaf Scholz zapewne oznaczałby jeszcze bliższą współpracę z Rosją. Także jak widać, każdy ma swoje minusy
- podkreślił Ryszard Czarnecki.
Europoseł ocenił, że zaskakujące jest to, z jak zaciętą walką mamy do czynienia w Niemczech. - To jest niespodzianka, ponieważ jeszcze parę miesięcy temu wydawało się, że SPD leży na ringu znokautowane, a tymczasem jak feniks z popiołów Scholz odrodził SPD. Rzeczywiście po raz pierwszy od bardzo dawna te wybory nie mają zdecydowanego faworyta - zakończył.