Niemcy zawsze miały dobre stosunki z Włochami. Przed drugą wojną światową faszystowski dyktator Włoch Benito Mussolini zawarł z Hitlerem „Pakt Stali”, który miał połączyć ich siły zbrojne w jedną całość. Do tego nigdy nie doszło, ale w pierwszych latach II WŚ ściśle ze sobą współpracowały, a po dodaniu w 1940 roku Japonii pakt ten zamienił się w Oś Berlin-Rzym-Tokio. W 1943 roku Mussolini został jednak pozbawiony władzy i aresztowany. Wkrótce potem rząd Włoch dołączył do aliantów, skutkiem czego była inwazja Niemiec i okupacja Włoch.
Kłótnia o reparacje zaczęła się w 2008 roku. Wtedy włoski sąd najwyższy nakazał Niemcom wypłacenie ok. miliona euro rodzinom dziewięciu osób, które Niemcy zamordowali w Civitella w Toskanii. 29 czerwca tego roku żołnierze z Dywizji Hermana Goeringa zamordowali w tym mieście 244 mieszkańców w zemście za dwóch Niemców, których zabili partyzanci.
Od tego czasu przed włoskimi sądami odbyło się wiele podobnych spraw, a w wielu z nich sędziowie nakazali Berlinowi wypłatę odszkodowania. W piątek wieczór Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze poinformował na swojej stronie internetowej, że Niemcy wniosły w związku z tym sprawę przeciwko Włochom. Nie podoba im się to, że Włosi dalej rozpoczynają takie sprawy przed krajowymi sądami. Niemcy twierdzą, że łamie to immunitet Berlina w świetle prawa międzynarodowego. ICJ wyrokiem z 2012 roku zgodził się z ich zdaniem.
Berlin twierdzi, że od czasu zapadnięcia tego wyroku we Włoszech odbyło się ponad ćwierć setki podobnych spraw, w których wielu sędziów nakazało wypłatę odszkodowań. Przyznali, że zdecydowali się na takie działanie teraz, bo w dwóch obecnie się toczących postępowaniach Włosi zastanawiają się nad przejęciem na poczet odszkodowania dwóch budynków, które znajdują się w Rzymie, ale należą do rządu Niemiec.
Sąd ma zdecydować do 25 maja, czy te budynki – które według Niemiec zawierają ich instytucje kulturalne, archeologiczne, historyczne i edukacyjne – zostaną skonfiskowane i sprzedane. Berlinowi ta perspektywa bardzo się nie podoba, gdyż mogłaby stworzyć niebezpieczny dla nich proceder, nie tylko we Włoszech.
Niemcy chcą także, żeby ICJ uchwalił tzw. środki prowizoryczne. Ich celem ma być zapewnienie, że Włochy nie wystawią tych budynków na aukcję dopóki nie skończy się postępowanie przed ICJ. Na razie nie ustalono jeszcze daty posiedzenia w tej sprawie, ale agencja Reutersa informuje, że stanie się to w ciągu kilku najbliższych tygodni.
Niemcy twierdzą, że już zapłaciły za swoje zbrodnie z czasów II Wojny Światowej. Argumentują, że po upadku Hitlera zawarły traktaty pokojowe i reparacyjne, które rozwiązały ten problem. Twierdzą również, że przeznaczyły na ten cel miliardy euro. Wiele państw, które stały się ofiarą ich przemocy, uważa jednak, że ich „reparacje” były dalece niewystarczające i haniebnie małe w stosunku do tego, ile wyrządziły cierpienia.