"Musimy się zjednoczyć, żeby przeciwstawić się Putinowi" - przekonywała podczas debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu była premier Beata Szydło. Odniosła się też do wystąpienia Ursuli von der Leyen. Jak mówiła, najważniejszym fragmentem tej przemowy było przyznanie, że błędem było niesłuchanie Polski i innych krajów, które przestrzegały przed polityką prowadzoną przez UE wobec Rosji i Putina.
- Dobrze, że te słowa padły, jednak czy jest to rzeczywista refleksja? I czy chcemy na tej refleksji budować inną, lepszą, solidarną Unię Europejską, której tak potrzebują Europejczycy? Czy też tylko i wyłącznie jest to zdanie, nad którym przejdziemy wszyscy do porządku dziennego i będzie dalej tak jak do tej pory?
– zastanawiała się europosłanka PiS.
Pani Przewodnicząca @vonderleyen przyznała dziś, że błędem było lekceważenie przestróg Polski na temat zagrożenia ze strony Rosji. Dobrze, że te słowa padły - ale czy są szczere? Czy podąży za nimi zmiana postępowania? pic.twitter.com/QPIvxgNlQp
— Beata Szydło (@BeataSzydlo) September 14, 2022
Jak zauważyła była premier, podczas debaty pojawiło się wiele słów o konieczności obrony demokracji i praworządności w różnych krajach członkowskich. Przyznała, że Unia Europejska musi stać na straży demokracji i praworządności, jednak uznała za znamienne, że te słowa wypowiadają przede wszystkim politycy z frakcji liberalnych i socjalistycznych, głównie z Niemiec i z Francji i odnoszą się one do rzekomego łamania prawa i praworządności oraz demokracji w Polsce czy na Węgrzech.
- Potrzebujemy jedności i solidarności. Za naszą granicą jest wojna, która może dotknąć nas wszystkich. Dzisiaj musimy się zjednoczyć, żeby przeciwstawić się Putinowi. Wyciągać wnioski z przeszłości
– przekonywała eurodeputowana i dodała, że niestety to PE czy byli kanclerze Niemiec wspierali Putina i politykę energetyczną. "Dlatego, szanowni państwo, szanujmy się! I naprawdę więcej refleksji nad jednością i nad solidarnością nas wszystkich" – podsumowała Szydło.