"Pomiędzy godziną 8.40 i 8.58 (7.40 i 7.58 w Polsce) zniszczono co najmniej cztery śmigłowce przeciwnika, które (...) zapewniały wsparcie ogniowe naziemnym siłom okupanta na południowym odcinku frontu. Według wstępnych doniesień jedna maszyna spadła na wyzwolonym terytorium, a pozostałe na (obszarze kontrolowanym przez wroga)" - czytamy w komunikacie ukraińskiego lotnictwa.
Jak dodano, celem wojsk obrony powietrznej były jeszcze dwa rosyjskie śmigłowce, dlatego "istnieje duże prawdopodobieństwo, że liczba potwierdzonych zestrzeleń wzrośnie".
Przypuszczenia dowództwa znalazły odzwierciedlenie w czwartkowym raporcie ukraińskiego sztabu generalnego, który oznajmił, że w środę najeźdźcy stracili sześć helikopterów.
Sztab poinformował też w komunikacie na Facebooku, że od 24 lutego, czyli początku inwazji Kremla na sąsiedni kraj, łączne straty rosyjskiego lotnictwa wynoszą już 268 samolotów bojowych i 240 śmigłowców.
„13 października przed godz. 17 rosyjskie wojska okupacyjne zaatakowały z akwenu Morza Czarnego rakietami manewrującymi typu Kalibr obiekty infrastruktury krytycznej w zachodnim regionie (kraju)” – powiadomiło dowództwo Zachód w komunikacie.
Cztery rakiety zestrzelono na zachodzie kraju. Oprócz tego o zestrzeleniu jeszcze jednej, w południowej części kraju, powiadomiło dowództwo sił powietrznych.
Wcześniej poinformowano o możliwych atakach rakietowych m.in. w zachodniej części kraju i w Kijowie. Alarm ogłoszony był w całym kraju.
Na zachodzie Ukrainy systemy obrony przeciwlotniczej operowały w obwodach lwowskim, tarnopolskim, czerniowieckim, iwanofrankowskim i rówieńskim.
Władze obwodu lwowskiego poinformowały o dwóch trafieniach w obiekt wojskowy w rejonie (powiecie) złoczowskim.