- Wśród sześciorga osób rannych jest jedno dziecko. Rosyjskie wojska uszkodziły 10 prywatnych domów, a trzy całkowicie obróciły w gruzy. Odnotowano też zniszczenia samochodów i garaży
- poinformował Kodoła.
Wbrew zapowiedziom Kremla o planowanej "deeskalacji" w obwodach kijowskim i czernihowskim, rosyjskie wojska nie są wycofywane z okolic Czernihowa - stwierdził w środę doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz, cytowany przez agencję Reutera.
Z kolei w trakcie rosyjskiego ostrzału Lisiczańska w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy w środę zniszczone zostało m.in. przedszkole.
„Rano Rosjanie zaatakowali okolice miasta, a teraz ostrzeliwują inne jego dzielnice. Nasi ratownicy pracują na miejscach poprzednich ostrzałów, a już są nowe obiekty, które trzeba gasić, a później odgruzowywać i (gdzie trzeba) szukać ludzi. Jeden z nich to przedszkole, które w zeszłym roku zostało odremontowane" – napisał na Telegramie szef władz obwodowych Serhij Hajdaj. Trwa ustalanie informacji o ofiarach. Według urzędnika, brakuje ratowników „na taką liczbę ostrzałów”.
Minionej doby Rosjanie ponad 30 razy ostrzelali także osiedla mieszkaniowe w miasteczkach obwodu kijowskiego. W najtrudniejszej sytuacji znajduje się 25-tysięczny Sławutycz, 10-tysięczny Makarów oraz liczący przed wojną 60 tys. mieszkańców Irpień, nad którym kontrolę wojska ukraińskie odzyskały w poniedziałek. Miasta te - jak podał szef kijowskich władz obwodowych - w ciągu ostatnich 24 godzin znajdowały się pod ciągłym ostrzałem.