Jak zaznacza sztab, Rosjanie realizują "częściową mobilizację", a komisariaty wojskowe pracują bez ustanku.
- W Sewastopolu na tymczasowo okupowanej Autonomicznej Republice Krymu mężczyznom w wieku poborowym wręczono ponad tysiąc wezwań. Przedstawiciele okupacyjnych sił zapewniają mobilizowanych, że będą oni pełnić służbę na terenie tymczasowo okupowanego obwodu chersońskiego do końca tzw. "specjalnej operacji"
- czytamy w popołudniowym komunikacie.
Tymczasem jak podaje organizacja KrymSOS, 90 proc. powołań na okupowanym Krymie otrzymują Tatarzy krymscy, choć stanowią oni ok. 15 proc. ludności półwyspu.
- 22 września rozdano 5 tysięcy wezwań. Rozdawano je w miejscach zwartego zamieszkiwania Tatarów krymskich: w Biłohirsku, Bachczysaraju, Kirowskem. 90 proc. wezwań adresowanych jest do Tatarów krymskich. Trwa przymusowa akcja angażowania Tatarów do armii rosyjskiej, a w perspektywie - wciągnięcia ich do działań bojowych przeciwko własnemu państwu
- powiedział w Suspilne Jewhenij Jaroszenko.
Rosjanie uruchomili wiele punktów kontrolnych i wydostanie się z Krymu jest teraz trudne.
- Mamy informacje, że mężczyźni są ściśle kontrolowani i jeśli są zameldowani na Krymie, to nie są wypuszczani poza granice półwyspu - dodał. Według działacza, rosyjska administracja anektowanego Krymu zapowiedziała zmobilizowanie 100 tys. mężczyzn na wojnę.
Jak informowały władze ukraińskie, już na drugi dzień po ogłoszeniu w Rosji mobilizacji wezwania zaczęto wręczać Tatarom krymskim. Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, ocenił w niedzielę, że masowe mobilizowanie Tatarów krymskich na wojnę przeciwko Ukrainie jest ludobójstwem według kryterium etnicznego.