Dziś w nocy Rosjanie dokonali ataku rakietowego na Zaporoże.
"Samoloty zrzuciły na Zaporoże 12 pocisków rakietowych. Większość spadła na budynki mieszkalne - bloki i domy prywatne - w jednej z dzielnic Zaporoża. Częściowo zniszczony został budynek dziewięciokondygnacyjny. Pięć domów prywatnych jest zniszczonych" - podała dzisiaj rano administracja obwodu zaporoskiego.
Korespondent Strefy Wolnego Słowa na Ukrainie, Witold Newelicz, mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl, że pierwsze detonacje nastąpiły o godzinie 2.00 w nocy i nie poprzedził ich alarm powietrzny. Atak trwał kilkanaście minut.
- Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, żeby cały pion, cały segment budynku praktycznie się "zwinął". Trwa poszukiwanie ciał pod gruzami, powiedziano mi przed godziną, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 18 i pewnie należy spodziewać się kolejnych
- powiedział nasz korespondent.
Atak był wymierzony w duże osiedle mieszkaniowe po prawej stronie Dniepru.
- Jedna rzecz jest uderzająca. Na tym osiedlu, w tym budynku, dokwaterowani byli uchodźcy z terenów okupowanych Ukrainy. Jedna z kobiet mówi, że ona uciekła przed wojną i ta wojna dosięgła ją tutaj, i ona nie wie, co ma teraz robić, bo w ataku zginęła jej matka
- relacjonuje Newelicz.
Przyznał, że widział kilka osób pakujących się do samochodów. - Rosjanie. wybierając cele cywilne chcą sprawić, by ludzie uciekali. (...) Uderzenie rakietą w taki budynek sprawia, że inne budynki w promieniu 100-200 metrów nie nadają się do zamieszkania - dodał korespondent SWS w rozmowie z niezalezna.pl.
Witold Newelicz wskazał, że mieszkańcy utożsamiają wprost ten atak z zemstą Władimira Putina za uszkodzenie mostu Kerczeńskiego.
To kolejny w ostatnich dniach atak rosyjski na Zaporoże. To miasto, w którym, jak przyznaje Witold Newelicz, jeszcze do niedawna życie toczyło się względnie normalnie i - jak mówią lokalne służby - przez kilka miesięcy panował spokój. - Przed wojną zamieszkiwało je ok. 750 tys. mieszkańców, a teraz tych ludzi nie jest wcale mniej, a nawet więcej, licząc przybywających do Zaporoża uchodźców z terenów okupowanych - dodał Newelicz.
Zaporoże, położone kilkadziesiąt kilometrów od linii frontu, jest jedyną pozostającą w rękach ukraińskich stolicą obwodu, w których odbyły się pseudoreferenda. Duża część obwodu zaporoskiego jest jednak kontrolowana przez Rosjan.
- Rosjanie bombardują miasta i nękają ludność, uderzając przede wszystkim w cele cywilne. Punktowo atakując osiedle mieszkaniowe sprawiają, że te miasta się wyludniają. Najpierw "ogniem i żelazem" wypalają te miasta i wchodzą następnie na tereny, organizując fejkowe referenda. Kilka tygodni temu mówiłem, że gdyby Kramatorsk został zajęty przez Rosjan, to w referendum głosowałyby tylko psy i koty - stwierdził nasz korespondent.
Władze Ukrainy jednoznacznie określiły dzisiejszy atak na Zaporoże jako akt barbarzyństwa.
"Absolutna nikczemność. Absolutne zło. Barbarzyńcy i terroryści. Od tego, który wydał ten rozkaz, po wszystkich, którzy go wykonali. Poniosą odpowiedzialność. Na pewno. Przed prawem i przed ludźmi" - stwierdził prezydent Wołodymyr Zełenski. W podobnym tonie wypowiedziała się ukraińska dyplomacja.
Poniżej publikujemy unikatowe nagrania wideo z miejsca ataku wykonane przez Witolda Newelicza: