Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Ich mężowie szabrują, one sprzedają. "Centra logistyczne" idą marnie, bo Rosjanki... podkradają i sobie

Doniesienia o szabrownictwie na masową skalę pojawiają się od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Okazuje się, że teraz w Rosji powstają "centra logistyczne" zajmujące się dystrybucją zrabowanych dóbr. Biznes idzie jednak średnio, ponieważ rodziny żołnierzy... rozkradają sobie wzajemnie te przedmioty.

Autor:

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) opublikowała kolejną przechwyconą rozmowę wroga.

"Wczoraj żona Wowy wzięła ode mnie mikrofalówkę, wentylator, młynek do kawy i urządzenie wielofunkcyjne"

- opowiadała swojemu mężowi kobieta, która założyła w Rosji nieformalne "centrum dystrybucji" skradzionych dóbr. Podkreśliła przy tym, że niektóre osoby próbują wykorzystać sytuację i wzbogacić się na "trofeach" wojennych.

- Wowa przywiózł z Ukrainy cztery telewizory, trzy w pudełkach i jeden bez pudełka. Ten bez pudełka oddano jego żonie, a trzech pozostałych nie ma. Musiał to zabrać ten łajdak, który już dwa razy zachował się w taki sposób. Wyjaśnij to z nim

- zwróciła się Rosjanka do swojego męża.

Doniesienia o szabrownictwie na masową skalę pojawiają się od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 30 maja ukraiński minister rolnictwa Taras Wysocki poinformował, że najeźdźcy nielegalnie wyeksportowali z okupowanych terenów blisko 500 tys. ton zboża. Również pod koniec maja władze Mariupola potwierdziły, że wrogowie zamierzają wywieźć ze zniszczonego miasta nad Morzem Azowskim kilkadziesiąt tys. ton wyrobów metalowych.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej