Co jakiś czas do mediów trafiają absurdalne historie z rosyjskiej armii, które pokazują, że "żołnierze" wysyłani Putina nie tylko nie mają pojęcia o swoich fachu, ale postępują w sposób wręcz absurdalny.
Tym razem wojsko rosyjskie w Ruskiej Lozowej, ukraińskiej wsi pod Charkowem, ufortyfikowało swoje pozycje workami... saletry amonowej.
- Dla tych którzy nie wiedzą, azotan amonu, to ten sam materiał wybuchowy, którego Breivik użył do wysadzenia w powietrze połowy Oslo, a z jego powodu magazyn w Bejrucie przestał istnieć wraz z całym portem i połową miasta
- wyjaśnił bloger, dodając, że to najtańszy i najłatwiejszy do uzyskania materiał wybuchowy.
- Krótko mówiąc, jest to dokładnie to samo, co pokrycie parapetu dynamitem
- dodał.