Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Tajna operacja Teheranu w sercu Niemiec. Bruksela i Berlin przymykają oko na interesy z reżimem ajatollahów?

Iran od lat z powodzeniem wykorzystuje sieć powiązanych firm na terenie Niemiec do zarządzania gigantycznymi sumami pieniędzy oraz pozyskiwania nowoczesnych maszyn i zaawansowanych technologii militarnych. Jak ujawniają dziennikarze śledczy publikujący na łamach gazety "Welt am Sonntag", centrum operacyjne tego intratnego dla islamistów procederu znajduje się w Nadrenii Północnej-Westfalii. Z ustaleń prasy wyłania się wstrząsający obraz: podczas gdy Stany Zjednoczone aktywnie zwalczają macki Teheranu surowymi sankcjami, Unia Europejska przespała sygnały alarmowe, a brukselscy urzędnicy unikają odpowiedzi na niewygodne pytania.

Z ustaleń reporterów śledczych Maxa Skowronka i Lennarta Pfahlera z "Welt am Sonntag" wynika, że w skromnym, powojennym budynku w zachodniej dzielnicy Essen mieści się de facto nieoficjalne centrum handlowe obsługujące Teheran. Kiedy dziennikarze spróbowali pójść tym tropem i odwiedzili ten zaniedbany biurowiec pod koniec 2022 roku, zderzyli się z murem milczenia. Starszy mężczyzna wyglądający przez okno zasugerował im jedynie, że nie mają o czym rozmawiać.

Kluczową postacią w opisywanym procederze okazał się urodzony w Teheranie Seyed Behzad B., dyrektor zarządzający spółki Wirtschaftshaus Deutschland GmbH. Przedstawiający się oficjalnie jako doradca biznesowy mężczyzna zorganizował pod swoim adresem sieć podmiotów zaangażowanych w podejrzany eksport na Bliski Wschód. Co więcej, w publikowanych w internecie nagraniach wprost instruował on swoich rodaków, w jaki sposób mogą w świetle prawa zdobywać w Niemczech pozwolenia na pobyt poprzez zakładanie firm. Mechanizm ten z czasem umożliwiał zaciąganie kredytów i bezproblemowe przesyłanie pieniędzy do ojczyzny, z całkowitym ominięciem nałożonych obostrzeń.

Proceder ten spotkał się ostatecznie ze zdecydowaną reakcją – jednak nie ze strony państw Unii Europejskiej. W październiku 2025 roku amerykański Departament Sprawiedliwości uderzył pięścią w stół i wpisał wspomnianego dyrektora na listę sankcyjną. Oskarżono go między innymi o dostarczanie części śmigłowcowych oraz silników irańskim podmiotom, z których jeden wprost kopiuje amerykańskie technologie na potrzeby zbrodniczej Gwardii Rewolucyjnej. Tymczasem w Niemczech prokuratura wszczęła postępowanie pod kątem naruszenia ustawy o handlu zagranicznym dopiero pod koniec minionego roku, a zachowawcze instytucje unijne nie zdołały nałożyć na to przedsiębiorstwo bezpośrednich kar.

Od omijania sankcji po siatki terrorystyczne

Niemieccy reporterzy szybko natrafili na ślady innych bardzo niebezpiecznych osób powiązanych z adresami wykorzystywanymi przez tę spółkę. Wśród nich znalazł się obywatel Iranu Babak J., pomysłodawca i twórca dawnej strony internetowej firmy. W grudniu 2023 roku zapadł wobec niego wyrok przed Wyższym Sądem Krajowym w Düsseldorfie. Na jaw wyszło bowiem, że działając na zlecenie Gwardii Rewolucyjnej i przy pomocy lokalnego półświatka, mężczyzna ten dokonał zamachu na synagogę w mieście Bochum, za co skazano go na niemal trzy lata więzienia.

Inną budzącą najwyższe obawy postacią, obracającą się w biznesowym środowisku bliskowschodniego reżimu, jest Farhad S.S. Jak się okazuje, jego nazwisko było doskonale znane niemieckim służbom bezpieczeństwa co najmniej od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Mężczyzna ten figurował w aktach głośnego śledztwa dotyczącego brutalnego morderstwa z 1992 roku, kiedy to w Berlinie w ramach tak zwanego zamachu "Mykonos" zlikwidowano opozycyjnych polityków kurdyjskich. Zasiadając we władzach spółek rejestrowanych tuż pod nosem niemieckich władz w Düsseldorfie, ułatwiał on w ostatnich latach interesy powiązane z owianą złą sławą irańską milicją Basidż, oskarżaną o krwawe tłumienie demonstracji niepokornych obywateli.

Mechanizmy omijania zachodnich restrykcji na terytorium Republiki Federalnej nierzadko przybierały formę zorganizowanych i rozbudowanych operacji logistycznych. Dowodem na to jest między innymi przypadek upadłego w 2014 roku przedsiębiorstwa chemicznego z Genthin, sterowanego przez dwóch irańskich braci. Wcześniej trafiło ono na pierwsze strony gazet z powodu spisku mającego na celu legalne obejście sankcji. Jak ustaliły media, były dyrektor generalny innej wspierającej ich spółki opisał wówczas te działania jako "szarą strefę".

Niemieckie urzędy same mogły się przekonać o bezczelności tego systemu, gdy po urzędowym zablokowaniu dostaw do sektora naftowo-gazowego w Iranie, zaangażowani w proceder błyskawicznie powoływali kolejne spółki-przykrywki, ignorując niemieckie prawo.

Szwajcarski raj podatkowy

Gigantyczne zastrzyki gotówki dla Teheranu bardzo często organizowane są z zachowaniem pełnych pozorów nowoczesnego i legalnego biznesu. Przy najbardziej reprezentacyjnej alei Königsallee w Düsseldorfie mieści się filia holdingu IFIC (Iran Foreign Investment Company), czyli państwowej grupy zarządzającej strategicznymi zagranicznymi aktywami irańskimi. Zgodnie ze sprawozdaniami finansowymi, na koniec 2024 roku na jej koncie znajdowało się około 250 milionów euro, a wartość spłacanych zobowiązań wynosiła blisko 400 milionów. Jednak to nie w Niemczech kończy się ten łańcuch – wielopoziomowa siatka finansowa sprytnie oplata Europę, uciekając ostatecznie przed nadzorem do alpejskich rajów podatkowych.

Podążając dalej śladami holdingów takich jak IFIC, dziennikarze "Welt am Sonntag" trafili do Szwajcarii, a dokładniej do liczącej 12,5 tysiąca mieszkańców niemieckojęzycznej gminy Pfaffikon (kanton Zurych), określonej w śledztwie jako "idealne schronienie" dla Teheranu. Przy zaledwie jednej lokalnej ulicy – Oberdorfstrasse 2 – zarejestrowanych jest aż 31 firm, spośród których wiele posiada udokumentowane powiązania z bliskowschodnim reżimem. 

Kulisy funkcjonowania tej szwajcarskiej „pralni” pokazują cynizm całego procederu. Kilka z firm powiązanych z władzami w Teheranie dzieli tę samą skrytkę pocztową ze szwajcarskim doradztwem finansowym, które bez cienia skrępowania reklamuje się jako podmiot oferujący "optymalne rozwiązania podatkowe". W budowę całej sieci zaangażowanych jest co najmniej trzech obywateli Szwajcarii, którzy niewiele robią sobie z międzynarodowych kontrowersji. 

Brukselska spychologia i schizofrenia Berlina

Autorzy analizy ze zgrozą opisują relacje łączące państwo irańskie z głównymi graczami przemysłowymi w Niemczech jako jednoznacznie "schizofreniczną sytuację". W artykule przywołano ustalenia magazynu "Spiegel", który już w 2006 roku alarmował opinię publiczną o holdingach stających się centrami bliskowschodnich inwestycji. Przez długi czas reżim ajatollahów posiadał udziały w zachodnim gigancie stalowym Thyssenkrupp, w którego radzie nadzorczej zasiadał oficjalnie irański wiceminister gospodarki. Choć z czasem system amerykańskich sankcji wymusił wycofanie się z najbardziej jaskrawych form współpracy, to ciche wpływy i tolerowana "szara strefa" nadal funkcjonują w najlepsze.

Znaczna część transakcji eksportowych niektórych firm była przez lata realizowana za pośrednictwem irańskich banków posiadających oddziały w Niemczech. Należy do nich irański bank narodowy Melli z siedzibą w Hamburgu. Od lat instytucje finansowe są podejrzane o współfinansowanie programów jądrowych reżimu, wojska oraz ugrupowań terrorystycznych, takich jak Hezbollah i Hamas. Jednak dopiero we wrześniu 2025 r. UE ponownie wprowadziła surowe sankcje

- czytamy w tekście niemieckich dziennikarzy.

Próba wyegzekwowania od unijnej biurokracji merytorycznej odpowiedzi na pytanie o przyczyny tej karygodnej opieszałości obnażyła jedynie indolencję Brukseli. Kiedy reporterzy skierowali do Komisji Europejskiej zapytania dotyczące rażących luk w egzekwowaniu sankcji wobec Iranu, unijni urzędnicy zareagowali niezwykle niechętnie i odesłali ich z kwitkiem do Rady Europejskiej. Ta z kolei twardo oświadczyła, że nie uznaje się za właściwą do rozpatrzenia sprawy i po raz kolejny odesłała dziennikarzy z powrotem do Komisji. W rezultacie żadna instytucja nie udzieliła odpowiedzi na kluczowe pytania o europejskie bezpieczeństwo.

To kompromitujące, urzędnicze umywanie rąk dramatycznie kłóci się z bieżącymi, niezwykle alarmującymi doniesieniami płynącymi z samych niemieckich służb. Jak ujawniono na łamach "Welt am Sonntag", Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) ostrzega oficjalnie, że Iran zamierza z determinacją odbudować swoją zniszczoną podczas wojny z USA i Izraelem infrastrukturę przemysłową oraz wojskową. Do budowy i napraw sprzętu podwójnego zastosowania, potrzebnego armii, reżim z premedytacją wykorzystuje najnowocześniejsze technologie, które masowo pozyskuje w Europie – a bierność urzędników daje mu na to ciche i niewybaczalne przyzwolenie.

 

 

Źródło: niezalezna.pl, Welt am Sonntag, Onet, Spiegel

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej