W środę w Brukseli odbyło się forum ekonomiczne, na którym jednym z mówców był Manfred Weber, lider Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Niemiec stwierdził m.in., że funkcje przewodniczącego Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej powinny zostać połączone, aby „UE mogła mówić jednym głosem na arenie międzynarodowej”. Przekonywał również, że zmiany mogłyby wejść w życie po kolejnych wyborach europejskich w 2029 r. i aby je przeprowadzić nie jest konieczna zmiana traktatów. Ponadto Weber nie wykluczył również, że sam by się ubiegał o stanowisko superprzewodniczącego.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prof. Ryszarda Legutkę, byłego eurodeputowanego.
– Mimo swojej pozycji Manfred Weber jest nieudacznikiem politycznym. Bardzo chciał być przewodniczącym KE, ale mu się to nie udało. Jego głównym osiągnięciem jest stanie na czele EPL, nawet gdy formalnie Tusk jej przewodniczył, to i tak w rzeczywistości rządził właśnie Weber – ocenia prof. Legutko. – Połączenie funkcji szefa KE i RE jest niemożliwe bez zmiany traktatów, chyba że po raz kolejny środowiska lewicowo-liberalne mają zamiar je lekceważyć. Gdyby ten pomysł znalazł szersze poparcie, a widać, że takie są ambicje niemieckie, to oznaczałoby całkowitą marginalizację mniejszych państw. W tym systemie już panuje skrajna nierówność. Proszę zauważyć jak silną trzeba zebrać koalicję, aby przeważyć porozumienie kilku najsilniejszych państw – powiedział ekspert.
Dodał również, że „Niemcy tak prą do tych zmian ze względu na swoją marną sytuację wewnętrzną”.
– Uważają, że jeżeli wzmocni się władzę centralną instytucji europejskich to tym samym zwiększą się wpływy niemieckie, co pozwoli przykryć kryzys ekonomiczny i cywilizacyjny, który obserwujemy w Niemczech
– ocenił prof. Ryszard Legutko.
Kolejne obiekty wlatują do Polski. Rządzący zwlekają z decyzjami. Sprawdź, co naprawdę dzieje się nad naszym krajem — najnowsze wydanie #GazetaPolskaCodziennie 🇵🇱
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 29, 2026
👉 https://t.co/EDVldJkeHO pic.twitter.com/F04Ko0GSzN