Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Szef polskiego MSZ zadzwonił do Olafa Scholza. Niemieckie media nie zostawiły tego bez komentarza

W czwartek Zbigniew Rau, szef polskiej dyplomacji, zatelefonował z gratulacjami do Olafa Scholza, kandydata SPD na kanclerza Niemiec. "Życzyłem pomyślności w rozmowach koalicyjnych" - napisał Rau na Twitterze. Niemieckie media spekulują, co oznacza ten gest ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

W czwartek na Twitterze Zbigniew Rau poinformował, że dzwonił do Olafa Scholza i pogratulował mu zwycięstwa wyborczego oraz życzył pomyślności w rozmowach koalicyjnych.

W wydanym tego samego dnia komunikacie, MSZ doprecyzowało, że rozmowa odbyła się na prośbę strony polskiej.

"Polski minister wyraził nadzieję, że proces wyłaniania rządu federalnego przebiegnie szybko i sprawnie, tak aby Polska i Niemcy mogły kontynuować dobrą i partnerską współpracę. Rozmówcy przywołali także wizytę Ministra Zbigniewa Raua w Berlinie (27.07.), kiedy to mieli okazje poznać się osobiście oraz omówić kluczowe kwestie dwustronne i międzynarodowe"

- napisano w notce resortu dyplomacji.

Niemieckie media: Na co liczy Warszawa?

W niemieckich mediach zaczęto spekulować, co oznacza ten gest ze strony polskiej dla lidera partii niemieckich socjaldemokratów, która ma nad Wisłą umiarkowanie dobrą prasę i kojarzona jest m.in. z byłym kanclerzem Gerhardem Schroederem i ze wspólnych rosyjsko-niemieckich projektów energetycznych.

"Die Welt" w komentarzu Philippa Fritza ocenił rozmowę polityków jako "godną uwagi", a "serdeczność" polskich władz - jako "zaskakującą".

"Za tym gestem kryje się w rzeczywistości kalkulacja związana z inną partią" - twierdzi niemiecki dziennikarz.

Jak wskazuje "Die Welt" - "Polska obserwuje rozmowy koalicyjne w Niemczech przez pryzmat stosunku do Rosji, Ukrainy i do wyzwań na wschodniej flance NATO".  Zdaniem Fritza, Warszawa liczy na koalicję SPD, Zielonych i liberałów z FDP.

Koalicja jamajska czy drogowych świateł?

Po niedzielnych wyborach do Bundestagu najsilniejszą partią jest SPD po zdobyciu 25,7 proc. głosów; drugie miejsce zajęła unia CDU/CSU z poparciem na poziomie 24,1 proc. Na trzecim miejscu uplasowali się Zieloni z 14,8 proc., a za nimi FDP z 11,5 proc. AfD uzyskała 10,3 proc. głosów.

Na koalicję "drogowych świateł" - SPD, Zielonych i FDP - stawia 51 proc. Niemców ankietowanych w sondażu przeprowadzonym dla Tagesschau. Tylko 18 proc. jest zdania, że najlepszym rozwiązaniem byłaby koalicja "jamajska" - CDU/CSU, Zieloni i FDP, pozostawiająca przy władzy Unię chadecką.

Niemcy entuzjastycznie oceniają także ewentualne kierowanie rządem przez Olafa Scholza. W roli kanclerza widzi go co drugi badany. 

Źródło: dw.com, niezalezna.pl, pap

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane