Na wstępie swojego wystąpienia Szczerski podziękował za działania zastępcy wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców, Kelly T. Clements oraz dyrektorowi generalnemu Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM), Antonio Vitorino.
- W wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, jesteśmy świadkami jednego z najpoważniejszych przesiedleń i kryzysów humanitarnych w historii. 6 marca wysoki komisarz ONZ ds. uchodźców, Filippo Grandi, słusznie opisał to zjawisko jako "najszybciej rosnący kryzys uchodźczy w Europie od czasów II wojny światowej". Czas, w jakim ludzie uciekają z Ukrainy jest bezprecedensowy, nawet w porównaniu z kryzysami przesiedleńczymi w Wenezueli, Afganistanie Syrii i Iraku - powiedział Krzysztof Szczerski.
Ambasador Polski przy ONZ wyliczył, że przez 55 dni wojny na Ukrainie, kraj ten opuściło ok. 5 mln osób, z czego 90 proc. to kobiety i dzieci, a kolejne ponad 7 mln osób to migranci wewnętrzni.
- Prawie 12 mln osób było zmuszonych w ciągu niespełna 2 miesięcy opuścić swoje domy - to więcej niż jedna czwarta populacji Ukrainy - dodał.
Wskazał, że "od pierwszego dnia wojny Polska pozostaje otwarta na osoby uciekające przed okrucieństwami rosyjskiej agresji, goszcząc w naszych domach prawie 3 mln osób".
- Nasze szacunki pokazują, że 75 proc. z nich dobrowolnie zdecydowała się pozostać w Polsce i przyjmujemy ich wybór - stwierdził Krzysztof Szczerski
- Potrzebujemy zadać sobie jedno, bardzo proste pytanie. Odkąd wszyscy zgodziliśmy się, że ten kryzys jest bezprecedensowy i najszybciej rosnącym od czasu II wojny światowej, czy zareagowaliśmy na niego, jako społeczność międzynarodowa, na równie bezprecedensową skalę? Pozwólcie mi być w 100 proc. szczerym: odpowiedź brzmi zarówno "tak", jak i "nie"
- zaznaczył.
Szczerski wskazał, że "widzieliśmy wyjątkowy wypływ solidarności i politycznego wsparcia z wielu zakątków świata". - Nasze społeczeństwa otworzyły swoje serca i domy dla zagrożonych, a nasze rządy stanowczo potępiły agresora i wprowadziły reżimy sankcyjne. Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło ważną rezolucję. W Polsce mamy prawie 15 mln gospodarstw domowych. Biorąc pod uwagę, że przyjęliśmy prawie 3 mln osób z Ukrainy, oznacza to, że jedna na pięć polskich rodzin mieszka dziś z gośćmi z zagranicy - dodał.
- Przyjęcie tak dużej liczby uchodźców wymaga od polskiego rządu i władz lokalnych podjęcia nadzwyczajnych wysiłków w celu zapewnienia schronienia, udzielania dostępu do opieki medycznej i edukacji. Próbujemy być tak elastyczni, jak to możliwe, z dopasowaniem polskich przepisów do obecnej rzeczywistości. Dla przykładu, dziś, prawie milion ukraińskich uchodźców otrzymało już PESEL i ok. 180 tys. uchodźczych dzieci jest zapisanych do polskich szkół. To rozwiązuje jeden z największych problemów wszystkich kryzysów uchodźczych, jakim jest rejestracja osób - mówił ambasador Szczerski.
Dodał, że "jest ewidentne, że Polska i inne kraje sąsiedzkie Ukrainy nie będą w stanie same udźwignąć na swoich barkach ciężaru tego kryzysu".
- Chociaż w Polsce mamy jedną prostą zasadę: Pomagamy najpierw własnym sumptem, dopiero potem czekamy na międzynarodowe wsparcie - nie na odwrót. Ta bezprecedensowa skala [kryzysu uchodźczego] wymaga większego zaangażowania agencji ONZ i wsparcia całej międzynarodowej wspólnoty. Tylko wspólny wysiłek przyniesie cierpiącym ulgę
- powiedział Krzysztof Szczerski.
Szczerski zwrócił uwagę Rady Bezpieczeństwa na trzy aspekty.
- Po pierwsze, potrzebujemy koordynacji naszych wysiłków. Od początku wojny polski rząd, organizacje pozarządowe i indywidualne osoby dostarczają wsparcie humanitarne na Ukrainę, jak również ułatwiają dostawy pomocy z krajów trzecich. W rzeczywistości, 1,5-2 tysiące ton takiej pomocy jest wysyłanych z Polski każdego dnia. Chcielibyśmy zachęcić instytucje ONZ zaangażowane w wysiłki pomocowe do korzystania z polskiej infrastruktury, gdyż nasze możliwości pozwalają nam docierać nawet do oddalonych regionów we wschodniej Ukrainie
- powiedział Szczerski.
Zaznaczył, że polski premier otworzył dziś we Lwowie pierwsze "miasteczko kontenerowe", a kolejne mają pojawić się w miastach obwodu kijowskiego, w tym w Buczy.
- Schronienie, takie jak to, dla 1000 osób, kosztuje ok. 8 mln dolarów. Dlatego zachęcamy ONZ do skorzystania z tej możliwości i bliższej współpracy z naszymi rządami w celu zwiększenia efektywności humanitarnego wsparcia kierowanego dla Ukrainy - powiedział.
Kolejną kwestią wskazaną przez polskiego ambasadora jest "pilna potrzeba adekwatnej reakcji i zapobiegania niebezpieczeństwom związanym z przesiedleniami, jak handel ludźmi i różne nadużycia". Dodał, że strona polska podjęła działania z tym związane.
- W związku z tym, polska Straż Graniczna, Policja i inne instytucje zintensyfikowały swoje akcje skierowane na zapobieganie i walkę z handlem ludźmi. Istotne instytucje podjęły stosowne kampanie informacyjne - tłumaczył ambasador.
- Po trzecie, jesteśmy głęboko zaniepokojeni losem ludzi, którzy zostali siłowo wywiezieni daleko w głąb Rosji. Według niektórych raportów, w tej ciężkiej sytuacji znalazło się 800 tys. osób, w tym ponad 150 tys. dzieci. Widzimy pilną potrzebę refleksji, co powinny zrobić właściwe agencje ONZ, w tym UNHCR i IOM, aby zatrzymać ten proceder i zapobiegać mu
- mówił Szczerski.
W zakończeniu swojego wystąpienia przyznał, że "społeczność międzynarodowa może zrobić więcej w odpowiedzi na szybko rosnące wyzwania". W celu uzyskania konkretnych deklaracji wsparcia pomocy humanitarnej ONZ dla Ukrainy i przedyskutowania sposobów reagowania na wyzwania powstałe na skutek wojny, Polska i Szwecja podjęły inicjatywę zorganizowania 5 maja specjalnej międzynarodowej konferencji darczyńców na wysokim szczeblu.
- Współgospodarzem wydarzenia będzie przewodniczący Rady Europejskiej i przewodnicząca Komisji Europejskiej. Mocno zachęcamy do udziału w wydarzeniu przedstawicieli wysokiego szczebla i szczodrych zobowiązań finansowych. Wydarzenie będzie okazją do pokazania solidarności z Ukrainą i narodem ukraińskim za pośrednictwem praktycznych środków - dodał polski ambasador.