Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Syn Bidena kupił nielegalnie broń, a Secret Service go kryło? Senatorzy żądają wyjaśnień

W 2018 roku syn obecnego prezydenta USA Joe Bidena miał być bohaterem incydentu z bronią palną. Republikańscy senatorzy chcą się dowiedzieć czy Secret Service (USSS) próbował osłonić go przed jego konsekwencjami.

Sprawa została ujawniona kilka dni temu przez portal Politico. Jego dziennikarze ustalili, że 23 października Hallie Biden, wdowa po tragicznie zmarłym najstarszym synu Bidena Beau, z którą w tamtym czasie Hunter miał głośny romans, dostała złych przeczuć i przeszukała jego samochód. Znalazła w nim rewolwer kalibru .38 i postanowiła się go pozbyć. Pojechała więc do pobliskiego sklepu w Wilmington i wrzuciła go do kosza na śmieci. Dzień później powiedziała o tym Hunterowi a ten kazał jej go odzyskać. Kiedy kobieta wróciła pod sklep broni już nie było. Zaczęła więc zadawać pytania jego pracownikom. Kierownik tego sklepu Paula Janssen domyśliła się co zaszło i poinformowała o tym policję.

Policjanci potraktowali zgłoszenie kobiety bardzo poważnie, tym bardziej, że po drugiej stronie ulicy znajdowała się szkoła. W śledztwie w sprawie zaginionej broni pomagało im także FBI, które już wtedy prowadziło śledztwo w sprawie podatków Huntera Bidena oraz ATF – federalna agencja która zajmuje się także kwestiami broni palnej. Na szczęście dla wszystkich po kilku dniach broń się odnalazła – znalazł ją i oddał lokalny kloszard.

Wcześniej policjanci zaprosili Huntera na wizję lokalną. W jej trakcie syn Bidena zeznał, że kupił tę broń aby poćwiczyć strzelanie. Wykazał się też rasizmem – widząc przechodzących obok dwóch Latynosów w firmowych ubraniach miał powiedzieć policjantom, że sklep który zgłosił znalezienie broni zatrudnia podejrzane osoby i że są to prawdopodobnie nielegalni imigranci. Kiedy policjant spytał go o to czy ta broń była użyta w jakimś przestępstwie Hunter stał się bardzo nerwowy – w takim stopniu, że policjanci spytali go, czy jest pod wpływem narkotyków lub alkoholu. W końcu zeznał im, że Hallie martwiła się, że ma tę broń bo chce popełnić samobójstwo.

Politico ujawniło jednak, że oprócz FBI i ATF w sprawę zaangażowało się również Secret Service, federalna agencja której głównym zadaniem jest ochrona prezydenta i innych polityków czy dyplomatów. Dwóch jej agentów miało odwiedzić sklep Starquest Shooters w którym Hunter kupił broń. Zażądali od jego właściciela wydania dokumentacji dotyczącej zakupu broni przez syna Bidena. Oczywiście nie tylko nie mieli do tego prawa, ale była to również bezprawna ingerencja w śledztwo prowadzone przez policję stanową i FBI. Właściciel miał przeczucie, że jeśli im ją wyda to ją zniszczą aby kryć Huntera gdyby zagubiona broń została np. użyta w trakcie przestępstwa. Odmówił im i agenci wyszli z niczym, dopiero później przekazał tę dokumentację agentom ATF.

Oprócz ingerencji Secret Service w sprawie jest jeszcze jedno dno. Wiele wskazuje, że Hunter kupił tę broń nielegalnie. Dziennikarze Politico dotarli bowiem do tej dokumentacji i ujawnili, że Biden kupił ten rewolwer 12 października 2018. W USA przed zakupem broni każdy klient musi wypełnić specjalny kwestionariusz ATF Form 4473, który następnie jest przekazywany FBI. Jej agenci sprawdzają prawdziwość zamieszczonych w nim informacji i determinują czy dana osoba może legalnie kupić broń.

Biden wypełnił ten kwestionariusz i FBI zgodziło się na sprzedanie mu broni. Jedno z pytań na nim dotyczy jednak używania narkotyków i problemów z narkomanią. Dziennikarze twierdzą, że Biden zaznaczył, że nie ma problemów z narkotykami i ich nie zażywał. To oczywiście nieprawda – w 2013 roku Biden złożył podanie o przyjęcie do Rezerwy Marynarki Wojennej i miesiąc później został z niej wyrzucony kiedy test wykazał, że przyjmował kokainę. Ta sprawa była bardzo głośna a jego rodzina nie robiła żadnej tajemnicy z tego, że ma problemy z narkotykami. Mimo tego FBI nie zauważyła kłamstwa w tym kwestionariuszu, chociaż za podanie w nim nieprawdziwych informacji może grozić nawet dziesięć lat więzienia i ćwierć miliona dolarów grzywny.

Dwóch republikańskich senatorów, Chuck Grassley i Ron Johnson, chcą wyjaśnienia tej sprawy. Jak informuje portal Daily Caller napisali do szefów Secret Service, FBI i ATF z poleceniem ujawnienia im szczegółów tamtego incydentu. W swoim liście do szefa SS Jamesa Murraya zauważyli, że w 2018 roku ani Joe Biden ani jego rodzina nie byli oficjalnie pod opieką jego agencji. Politico poinformowało jednak, że USSS otaczało Bidenów nieformalną ochroną – senatorzy chcą, żeby jej szef wyjaśnił Kongresowi dlaczego.

Samo USSS już wydało oświadczenie w którym stwierdzili, że nie mieli nic wspólnego z tą sprawą i ich agenci nie ochraniali Huntera Bidena. Dziennik „New York Post” ujawnił jednak, że na znajdującym się w ich posiadaniu dysku twardym z jego laptopa znajduje się kopia wiadomości SMS wysłanej przez Huntera która każe w to wątpić. W wysłanej 29 stycznia do nieujawnionego odbiorcy wiadomości syn prezydenta ze szczegółami opisał ten incydent i napisał, że na miejscu oprócz policji i FBI pojawili się także agenci USSS.

Źródło: Politico, Daily Caller, New York Post, niezalezna.pl

NAJNOWSZE Świat