Według agencji Bloomberga płynący pod banderą Liberii statek Sino Ocean, zbliżając się do kontrolowanej przez siły irańskiego Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) cieśniny, nadał sygnał docelowy jako „Chiński właściciel-Cała załoga chińska”. Według bazy danych żeglugowych Equasis, statek rzeczywiście należy do chińskiej firmy Aquila Shipping i jest zarządzany przez Sinocean Shipping z siedzibą w Hongkongu.
Dane Marine Traffic, platformy śledzącej pozycję statków, wskazują, że Sino Ocean bez uszczerbku przepłynął w sobotę po południu przez Cieśninę Ormuz po wcześniejszym odebraniu ładunku z portu Mina Saqr w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a w nocy z soboty na niedzielę był już na wodach Cieśniny Omańskiej, daleko od Cieśniny Ormuz. Teraz kieruje się do Bangladeszu.
Chiny jak polisa ubezpieczeniowa
To nie pierwszy statek, który w mijającym tygodniu zadeklarował swoje powiązania z Chinami, mając nadzieję na bezpieczne przepłynięcie przez zablokowany akwen. W czwartek – według analizy „Financial Times”–- identyczny manewr zastosował masowiec Iron Maiden, który nadał sygnał „Chiński właściciel”, co pozwoliło mu na bezpieczne pokonanie zagrożonych atakiem wód.
Jak wskazują powyższe sytuacje, okazuje się, że obecnie najlepszą ochroną na bliskowschodnich wodach jest powołanie się na Chiny.
Dla Pekinu wody Bliskiego Wschodu są kluczowym szlakiem, który musi przemierzyć niemal połowa chińskiego importu ropy naftowej. Dodatkowym czynnikiem uległości Teheranu wobec floty chińskiej jest fakt, że 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej trafia właśnie do Chin, często za pośrednictwem krajów trzecich, aby uniknąć sankcji.
Ale dziesiątki załadowanych masowców oraz tankowców z ropą i gazem nie mają takiego szczęścia i od wtorku, gdy IRCG ostrzelał statek Safeen Prestige i płynący mu na pomoc holownik Mussafah 2, tkwią na wodach Zatoki Perskiej, bojąc się pokonać Cieśninę Ormuz. Większość przewoźników zawiesiła swoją działalność w tym regionie.