"Korea Północna musi wrócić do stołu negocjacyjnego. Kampania nacisku musi trwać i będzie kontynuowana, dopóki denuklearyzacja nie zostanie osiągnięta" - powiedział Tillerson na posiedzeniu RB ONZ poświęconym programowi nuklearnemu i rakietowemu Korei Północnej.
We wtorek sekretarz stanu USA mówił, że jego kraj "jest gotów rozpocząć dialog z Pjongjangiem bez żadnych warunków wstępnych". Dzień później Biały Dom zastrzegł jednak, że ze względu na ostatni test rakietowy Korei Północnej uważa obecny moment za niewłaściwy na podjęcie negocjacji. Dotąd administracja Trumpa podkreślała, że rozmowy będą mogły się rozpocząć dopiero wtedy, gdy reżim w Pjongjangu zrezygnuje z broni jądrowej.
Na piątkowym posiedzeniu RB ONZ Tillerson wezwał również Chiny i Rosję - mocarstwa, które mają najsilniejsze związki gospodarcze z Koreą Północną - do zwiększenia presji na ten kraj poprzez wykraczanie poza implementację oenzetowskich sankcji.
Skrytykował Chiny za dostarczanie Korei Północnej ropy naftowej, a Rosję - za zatrudnianie północnokoreańskiej siły roboczej. Dalsze pozwalanie, aby północnokoreańscy robotnicy harowali w "warunkach przypominających niewolnictwo" za pensje wykorzystywane do finansowania broni nuklearnej, "kwestionuje ofiarność Rosji jako partnera na rzecz pokoju" - powiedział Tillerson, cytowany przez agencję Associated Press. Dodał, że w związku z dostarczaniem przez ChRL ropy naftowej do północnokoreańskich rafinerii Stany Zjednoczone podają także w wątpliwość zobowiązanie Chin "do rozwiązania problemu, który ma poważne implikacje dla bezpieczeństwa jego własnych obywateli".
Szef amerykańskiej dyplomacji podkreślił na koniec, że chce "utrzymać otwarte" kanały komunikacji w celu pokojowego uregulowania kryzysu z Koreą Północną.